niedziela, 14 kwietnia 2013

Tenth



-Jak mogłaś się z nim przespać?- wkurzony, zapytałem Eleonor.
-Normalnie. Tak samo jak ty z Harrym.
-A właśnie, że nie.
-Ale przecież ty nawet nie lubisz Zayna, więc czemu zrobiłaś to z nim?
-Sama nie wiem. Możliwe, dlatego, że po prostu jest strasznie przystojny, a ja byłam wtedy pod wpływem alkoholu i tak jakoś wyszło. Coś na ten temat wiesz?- Zapytała mnie, unosząc brwi.
-Wciąż nie mogę tego zrozumieć. Będziesz przez niego cierpiała. Chcesz tego?
-Oczywiście, że nie, ale mam wrażenie, że on się zmienił. Nie potraktował mnie tak jak inne dziewczyny. Był miły, prawił mi komplementy.
-Nie rozumiesz tego, że on robił to po to, aby cię zaciągnąć do łóżka. Co teraz będzie z Niallem?
-Nie wiem. W tej chwili niczego nie jestem pewna.

Co ona sobie myślała? Jak mogła pójść z nim do łóżka? Przecież gołym okiem widać to, że dla niego najważniejszy jest seks i wpisanie kolejnych dziewczyn do listy swoich podboi. Nie wiem, co ona w nim widzi. No może jest przystojny, a ten jego dwudniowy zarost, no, ale żeby od razu się z nim kochać. Kurczę. Ja chyba właśnie zrobiłem to samo z Hazzą, ale to jest inna sytuacja. Od dawna mi się podobał, a nie tylko wczorajszego wieczoru. Ja już od początku roku coś do niego czułem, a ona Zayna nie cierpiała. Byłbym szczęśliwy gdyby na jego miejscu był Irlandczyk. No cóż najwyraźniej nie jest to moja sprawa i mam nadzieję, że w najbliższym czasie nie przyjdzie Eleonor do mnie z płaczem, ponieważ Mulat właśnie ją rzucił, bądź ją zdradził.

*********
Po południu udaliśmy się zobaczyć jedne z najbardziej znanych miejsc w mieście miłości. Na dzisiejszy dzień mieliśmy zaplanowane obejrzenie jednych z najpiękniejszych dzieł sztuki w Muzeum Luwr oraz zwiedzenie Pałacu Elizejskiego, który jest siedzibą francuskiego prezydenta.
Nie mogłem doczekać się zobaczenia obrazu Mony Lisy oraz Wenus z Milo, które znajdują się w Luwrze. Na szczęście podróż zatłoczonymi uliczkami nie trwała długo. Nie nudziło mi się, gdyż całą drogę wysłuchiwałem mojego biednego przyjaciela, który rozpaczał, ponieważ niestety widział Eleonor całującą się z Zaynem. Nie chcąc go bardziej zasmucić, nie poinformowałem go o tym, że tak naprawdę ona robiła z nim dużo więcej rzeczy, o których na pewno nie chciałby słuchać. Nie mogłem patrzeć na jego smutną twarz. Widać było, że jest zraniony, a najgorsze w tym wszystkim było to, że nie wiedziałem jak mu pomóc. Postanowiłem kupić mu dużą porcję lodów, po której chociaż na chwilę na jego twarzy znalazł się uśmiech. Tak bardzo mi było go szkoda, teraz już wiem, dlaczego cały dzisiejszy poranek chodził taki przymulany, teraz wiem, co było tego przyczyną.

Gdy dotarliśmy na miejsce, podszedł do mnie Harry. Zapytał mnie czy może przyłączyć się do mnie podczas oglądania tutejszych arcydzieł. Gdy zobaczyłem jego uśmiech, przez który na jego lekko zaróżowionych policzkach pojawiły się urocze dołeczki, a do tego te jego szmaragdowe oczy, w które normalnie mógłbym całymi godzinami się wpatrywać- nie mogłem mu odmówić. Powoli ruszyliśmy za resztą klasy, która podobnie jak my była niezwykle podekscytowana. Cieszyłem się z tego, że to muzeum właśnie odwiedzamy, gdyż zawsze interesowałem się sztuką i teraz byłem pewny, że wiążę z nią moją przyszłość.
Przechodząc kolejną uliczką w stronę jednego z najpiękniejszych obrazów, usłyszałem głos mojego nauczyciela, który stwierdził, że dzisiaj jesteśmy wszyscy strasznie zmęczeni, więc zrobimy sobie teraz półtoragodzinną przerwę. Chciałem jeszcze zobaczyć ten obraz, ale niestety ktoś pociągnął mnie za rękę w stronę toalety. Zaskoczony, szybkim krokiem ruszyłem za Harrym. Co on kombinuje? Mógł przecież powiedzieć, że musi skorzystać z toalety, a nie ciągnąć mnie.

Gdy tylko weszliśmy do pomieszczenia, zostałem popchnięty na najbliższą ścianę. Curly przylgnął do mnie całą powierzchnią ciała oraz zaczął mnie namiętnie całować. Powoli zjeżdżał pocałunkami w dół. Już po chwili czułem jak delikatnie zasysa skórę na moim obojczyku, robiąc kolejną malinkę. Gdy ją dokończył, odsunął się ode mnie i pociągnął mnie w stronę kabiny. Szybko zamknął drzwi na klucz i znów mogłem poczuć jego pełne usta miażdżące moje. Delikatnie ułożył swoje ręce na moich pośladkach, lekko je unosząc, oparł mnie o ścianę. Nasze języki toczyły walkę o dominację idealnie się dopełniając. Z każdym momentem nasz pocałunek był brutalniejszy. W powietrzu czuć można było pożądanie oraz żądzę, jakiej nigdy wcześniej nie odkryłem w sobie. Ja po prostu potrzebowałem Harrego, jego ciała oraz jego wspaniałych, pełnych warg. Nie mogłem się doczekać, kiedy znów będę mógł go poczuć w sobie. To, co robiliśmy jest zakazane, ale zarazem strasznie podniecające. Myśl, że możemy zostać przez kogoś złapani na gorącym uczynku, sprawiała, że to wszystko było takie ekscytujące. Powoli zatracaliśmy się w rozkoszy, gdy usłyszałem dźwięk telefonu komórkowego. Postanowiłem go zignorować, lecz po chwili znów zaczęła lecieć melodyjka, która w tej chwili była strasznie wkurzająca. Na ekranie zobaczyłem imię Nialla.

-Niall. Czego chcesz? Przeszkadzasz!
-Oj przykro mi mój mały, gorący kumplu. Powinieneś się cieszyć, że do ciebie dzwonię. Za dziesięć minut mamy być na zbiórce, a z tego, co słyszę jesteś strasznie zapracowany. Mam nadzieję, że wam nie przerwałem. Chciałbym ci życzyć miłej zabawy, ale obawiam się, że już nie będziecie mogli jej kontynuować. Do zobaczenia za chwilę.

Gdy tylko usłyszałem słowa, które wypowiedział Niall, zarumieniłem się oraz ze smutkiem spojrzałem na Hazze. Strasznie mi się podobało to, co przed chwilą robiliśmy, no, ale przecież nie możemy tutaj zostać. Jeżeli się na zbiórkę spóźnimy, nasza wychowawczyni nas zabije, a tego nie chcę, ponieważ nie miałbym możliwości spotykać się z Harrym. Chyba, że obydwoje trafimy do piekła. O czym ja myślę. Szybko wyszedłem z kabiny. Zobaczywszy swoje odbicie w lustrze, strasznie się przeraziłem, gdyż wyglądałem okropnie. Moje włosy sterczały na wszystkie strony, usta miałem zaczerwienione oraz nabrzmiałe od pocałunków. Na policzkach mogłem zobaczyć wielkie, czerwone rumieńce. Jednym słowem wyglądałem beznadziejnie. Postanowiłem jakoś poprawić swój wizerunek. Szybko spłukałem twarz zimną wodą oraz delikatnie przeczesałem włosy palcami. Harry nie wyglądał lepiej ode mnie. Też miał włosy strasznie poplątane, a na dodatek sterczały mu one na wszystkie możliwe strony. Na jego obojczyku można było ujrzeć dorodną, czerwoną malinkę, którą przed chwilę mu zrobiłem.

Szybkim krokiem udaliśmy się na miejsce zbiórki, co niestety było strasznie. W moich spodniach miałem wielki problem, którego nie mogłem się pozbyć. Wszystkie oczy zwróciły się w naszą stronę, gdy wraz z Harrym szliśmy korytarzem prowadzącym do wyjścia z muzeum. Nasza wychowawczyni z pogardą na nas popatrzała- przecież nie spóźniliśmy się, więc czemu posłała nam tak okropne spojrzenie. Przecież nic takie nie robiliśmy, nie złamaliśmy prawa. Chyba? A zresztą sam nie wiem czy to jest karalne.

Gdy tylko podszedłem do Nialla, ten posłał mi przepraszające spojrzenie. Przysunął si ę do mnie i na ucho powiedział mi, że nie chciał nam przerywać, no, ale przecież musiał, bo inaczej spóźnilibyśmy się na tą cholerną zbiórkę. Pokiwałem tylko głową. Niemo spytał się mnie, jak było. Uniosłem w górę tylko kciuki. Widząc to Harry lekko się zarumienił. Wyglądał przesłodko, gdy na jego policzkach ukazywały się różowe rumieńce. Do niedawna nie pomyślałbym nawet o tym, co on mógłby ze mną robić, a teraz wiem, że tak naprawdę nie jest wcale taki nieśmiały oraz grzeczny. Pokazał mi tą ciemniejszą stronę swojej osobowości, która okazała się niesamowita. Jeszcze nigdy w swoim życiu nie odczułem takich emocji, jakich miałem możliwość doświadczyć przy Harrym. Mam nadzieję, że będę miał okazje wiele razy przeżywać, póki, co muszę przeżyć do końca dzisiejszą wycieczkę oraz tylko i wyłącznie w swojej głowie myśleć o nim i o tym wszystkim, co ze sobą robiliśmy i co jest jeszcze przed nami.

*******
Z uśmiechem na twarzy wspinałem się na najpiękniejszą według mnie budowlę Paryża. Nie mogłem się doczekać zobaczenia widoku z góry na to ślicznie miasto. Droga na sam szczyt była wyczerpująca, ale gdy wreszcie stanąłem na samej górze i ujrzałem tą przepiękną panoramę, na moich ustach pojawił się jeszcze większy uśmiech. Z przerażeniem spojrzałem na otaczających nas małych ludzików, którzy chodzili dookoła wieży Eiffla. Wyglądali jak malutkie mróweczki, których najmniejszy podmuch może przewrócić. Wpatrują się w odległe ulice stwierdziłem, że to wszystko jest takie wspaniałe, a zarazem przerażające. Te wszystkie drogi, które prowadziły na plac przed wieżą wiły się w różne strony, które kryły w sobie historię milionów ludzi, którą nikt nigdy nie pozna. Czy z moją będzie podobnie? Nadejdzie czas, gdy będę musiał coś wybrać, a tych dróg jest tak wiele. Czy miłość? Czy fortunę, sławę? Każdy z nich dokonywał jakiegoś wyboru, ale tak naprawdę nikt z nich nie wiedział, czy okaże się ona tą najlepszą, która sprawi, że zawsze na naszych ustach zagości uśmiech, a może po prostu okaże się jedną, wielką porażką. Nie mamy pewności, że zaprowadzi nas na szczyt szczęścia lub sławy. Dla niektórych wybór jest prosty i jasny. Do tej pory wiedziałem, co chcę w przyszłości robić, ale teraz już niczego nie jestem pewien. To, co było dla mnie ważne, teraz już nie jest. Jedno, czego jestem pewien, to to, że chcę żyć pełnią życia, być wolnym jak ptak.
Moje rozważania przerwał dźwięk telefonu.

Do Louisa.
Kochany, przepraszam, że ostatnio nie pisałem,
Ale byłem zajęty patrzeniem na ciebie
Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę z tego,
że mogę z tobą oglądać tą niesamowitą panoramę Miasta Miłości.
Tylko jednego mi szkoda, tego, że nie wiesz, kim jestem, a może jednak wiesz?
Jestem tym, który sprawi, że inaczej spojrzysz na otaczający nas świat
Oraz tym, co sprawi, że poczujesz doznania, jakich nigdy nie czułeś.
Wszystko przed nami…
Buziaczki xxx

sobota, 6 kwietnia 2013

Ninth


Po chwili znów trwaliśmy w pocałunku. Ten różnił się od poprzedniego. Harry delikatnie swoimi ustami rozdzielił moje usta, co sprawiło, że w mojej buzi poczułem jego język. Toczyliśmy zaciętą walkę o dominację. Żaden z nas nie poddawał się więc pocałunek był też troszeczkę brutalny. Poczułem jego ręce na moich biodrach. Przysunął się do mnie jeszcze bliżej, sprawił,że moje ciało idealnie przylegało do jego. Tylko raz w życiu przeżywałem taką scenę, która niestety źle się dla mnie skończyła. Miejmy nadzieję, że tym razem będzie inaczej.

Lekko odsunąłem się od Harrego - co niezwykle było dla mnie trudne, gdyż chciałem kontynuować to co przed chwilą zaczęliśmy.
-Harry może już pójdziemy stąd. Zrobiło się strasznie zimno. Chodźmy do mnie. Możemy wziąć ze sobą jakoś butelkę
-Spoko, ale ty czasami nie dzielisz pokoju z Niallem?
-Coś mi się wydaje, że jeszcze trochę tutaj posiedzi.

Delikatnie popchnąłem go w stronę drzwi. Pośpiesznie chwyciłem pierwszą, lepszą butelkę trunku i ruszyłem do drzwi. Okazało się, że zabrałem ze sobą whisky. Idąc korytarzem Harry złapał moją rękę. Uczucie, które pojawiło się w moim brzuchu było niesamowite. Tak długo czekałem na ten moment, lecz gdy wreszcie nadszedł, ja byłem lekko przerażony i zestresowany. Zdawałem sobie sprawę z tego, co może się dzisiejszej nocy zdarzyć.

Po otwarciu drzwi, poczułem jak Harry przygważdża mnie do ściany. Kopniakiem zamknął drzwi i przekręcił je kluczem, aby nikt nam nie przeszkadzał. Następnie znów poczułem jego ciepły oddech na swoim policzku oraz jego idealne usta na mojej szyi, którą delikatnie pieścił. Położył swoje ręce na mojej talii lekko podciągając moją koszulkę do góry, ukazując kawałek mojej gołej skóry, na której pojawiły się dreszcze. Mój przyjaciel delikatnie swoimi pocałunkami kierował się w stronę moich ust, aby w końcu złożyć na nich namiętny pocałunek. Wplotłem palce w jego cudowne loki, które delikatnie opadały na jego szmaragdowe oczy.

Delikatnie odsunąłem się od niego i pociągnąłem go w stronę mojego łóżka, które niestety było jednoosobowe, no cóż. Idąc tam Harry ciągle napierał na moje usta. Nagle spadłem na łóżko, a Hazza znalazł się na mnie, co nie koniecznie podobało mi się, więc obróciłem się tak, że teraz ja byłem na górze. Powoli wsadziłem rękę pod jego podkoszulek, pieszcząc jego ciało. Wciąż całując go zacząłem ściągać jego koszulkę, na szczęście pomógł mi i już po chwili mogłem podziwiać jego wspaniałe mięśnie brzucha. Nigdy nie pomyślałbym, że jest on tak bardzo wysportowany.

Pocałunki przeniosłem na jego szyję, na której już po chwili widniała dorodna malinka. Powoli zacząłem całować jego klatkę piersiową, a dłońmi jeździłem po jego plecach. Harry w tym czasie bawił się moimi włosami oraz do ucha wypowiadał sprośne, jednoznaczne teksty, które sprawiły, że na mojej twarzy znalazł się dorodny rumieniec. Gdy go zobaczył Curly od razu się roześmiał i stwierdził, że jestem strasznie uroczy. Ale już po chwili nie dane mi było słuchać jego głosu gdyż znów znalazłem się na łóżku, a mój kochanek brutalnie zaczął mnie całować, co było niezwykle miłe.

********
Ranek nastał za wcześnie. Słońce zaczęło drażnić moje oczy, więc powoli je uchyliłem. Gdy je otworzyłem, zauważyłem tylko loki, które były wszędzie. To uświadomiło mnie, co zdarzyło się w nocy. O kurcze. To było dobre i to jak, ale czy to wydarzenie nie zmieni mojego życia, moich relacji z Harrym. Miejmy nadzieję, że nie, bo chciałbym w przyszłości to powtórzyć, a może nawet związać się z nim.

Moje rozmyślania przerwało brutalne stukanie do drzwi. Powoli odsunąłem od siebie Hazze i ruszyłem w stronę drzwi. Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę z tego, że jestem nagi. Szybko na siebie włożyłem bokserki i otworzyłem drzwi, za którymi stał mój współlokator. Gdy mnie zobaczył, wybuchł śmiechem. Pokazał ręką na moją szyję, na której znajdowały się liczne malinki. Szybko spuściłem wzrok i bezgłośnie powiedziałem Niallowi, aby był cicho. Ten tylko pokręcił głową i wszedł do naszego pokoju, w którym były porozrzucane najróżniejsze części garderoby. Gdy tylko zobaczył kto leży na moim łóżku, uśmiechnął się i z aprobatą pokręcił głową najwyraźniej nie wierząc w to co się tutaj wczoraj wydarzyło.

Po dziesięciu minutach usłyszeliśmy skrzypienie łóżka. Harry powoli usiadł na nim i z szeroko otwartymi oczami wpatrywał się w nas. Nie wiedziałem co mam zrobić. Czy przytulić go i pocałować, czy tylko powiedzieć cześć. Na szczęście Curly zrobił pierwszy krok i obwinąwszy się kocem, podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek.

-O kurde. Nie musicie chyba być tacy słodcy? Też się cieszę z tego, że wam udała się noc, ale ja teraz potrzebuję czegoś naprawdę mocnego.
-Mam coś idealnego dla ciebie Niall. Co powiesz na whisky.
-Spoko, może być.

Niestety Harry musiał iść do swojego pokoju, więc zostałem sam z moim kolegą. Ruszyłem w stronę łazienki, aby zmyć to wszystko, co zostało po wczorajszej naszej „zabawie”. Po dobrych 30 minutach wyszedłem z niej i usiadłem obok smutnego kumpla. Od razu spytałem się go o co chodzi, ale ten nie chciał mi nic powiedzieć, więc siedzieliśmy w ciszy. Zdawałem sobie sprawę z tego, że coś musiało się stać, bo Irlandczyk zawsze był tym człowiekiem, który zawsze jest uśmiechnięty i nigdy nie widziałem go w takim okropnym nastroju. Postanowiłem dać mu czas na przemyślenie wszystkiego co miało miejsce dzisiejszej nocy,- byłem pewny, że ma to coś wspólnego właśnie z nią. Sam również postanowiłem zastanowić się nad tym co miało miejsce wczoraj oraz dzisiaj. Jedno czego jestem pewien jest to, że była to najpiękniejsza noc w moim życiu.