-Jak mogłaś się z nim przespać?- wkurzony, zapytałem
Eleonor.
-Normalnie. Tak samo jak ty z Harrym.
-A właśnie, że nie.
-Ale przecież ty nawet nie lubisz Zayna, więc czemu zrobiłaś
to z nim?
-Sama nie wiem. Możliwe, dlatego, że po prostu jest
strasznie przystojny, a ja byłam wtedy pod wpływem alkoholu i tak jakoś wyszło.
Coś na ten temat wiesz?- Zapytała mnie, unosząc brwi.
-Wciąż nie mogę tego zrozumieć. Będziesz przez niego
cierpiała. Chcesz tego?
-Oczywiście, że nie, ale mam wrażenie, że on się zmienił.
Nie potraktował mnie tak jak inne dziewczyny. Był miły, prawił mi komplementy.
-Nie rozumiesz tego, że on robił to po to, aby cię zaciągnąć
do łóżka. Co teraz będzie z Niallem?
-Nie wiem. W tej chwili niczego nie jestem pewna.
Co ona sobie myślała? Jak mogła pójść z nim do łóżka? Przecież
gołym okiem widać to, że dla niego najważniejszy jest seks i wpisanie kolejnych
dziewczyn do listy swoich podboi. Nie wiem, co ona w nim widzi. No może jest przystojny,
a ten jego dwudniowy zarost, no, ale żeby od razu się z nim kochać. Kurczę. Ja
chyba właśnie zrobiłem to samo z Hazzą, ale to jest inna sytuacja. Od dawna mi
się podobał, a nie tylko wczorajszego wieczoru. Ja już od początku roku coś do
niego czułem, a ona Zayna nie cierpiała. Byłbym szczęśliwy gdyby na jego
miejscu był Irlandczyk. No cóż najwyraźniej nie jest to moja sprawa i mam
nadzieję, że w najbliższym czasie nie przyjdzie Eleonor do mnie z płaczem,
ponieważ Mulat właśnie ją rzucił, bądź ją zdradził.
*********
Po południu udaliśmy się zobaczyć jedne z najbardziej
znanych miejsc w mieście miłości. Na dzisiejszy dzień mieliśmy zaplanowane
obejrzenie jednych z najpiękniejszych dzieł sztuki w Muzeum Luwr oraz
zwiedzenie Pałacu Elizejskiego, który jest siedzibą francuskiego prezydenta.
Nie mogłem doczekać się zobaczenia obrazu Mony Lisy oraz
Wenus z Milo, które znajdują się w Luwrze. Na szczęście podróż zatłoczonymi
uliczkami nie trwała długo. Nie nudziło mi się, gdyż całą drogę wysłuchiwałem
mojego biednego przyjaciela, który rozpaczał, ponieważ niestety widział Eleonor
całującą się z Zaynem. Nie chcąc go bardziej zasmucić, nie poinformowałem go o
tym, że tak naprawdę ona robiła z nim dużo więcej rzeczy, o których na pewno
nie chciałby słuchać. Nie mogłem patrzeć na jego smutną twarz. Widać było, że
jest zraniony, a najgorsze w tym wszystkim było to, że nie wiedziałem jak mu
pomóc. Postanowiłem kupić mu dużą porcję lodów, po której chociaż na chwilę na
jego twarzy znalazł się uśmiech. Tak bardzo mi było go szkoda, teraz już wiem,
dlaczego cały dzisiejszy poranek chodził taki przymulany, teraz wiem, co było
tego przyczyną.
Gdy dotarliśmy na miejsce, podszedł do mnie Harry. Zapytał
mnie czy może przyłączyć się do mnie podczas oglądania tutejszych arcydzieł.
Gdy zobaczyłem jego uśmiech, przez który na jego lekko zaróżowionych policzkach
pojawiły się urocze dołeczki, a do tego te jego szmaragdowe oczy, w które
normalnie mógłbym całymi godzinami się wpatrywać- nie mogłem mu odmówić. Powoli
ruszyliśmy za resztą klasy, która podobnie jak my była niezwykle
podekscytowana. Cieszyłem się z tego, że to muzeum właśnie odwiedzamy, gdyż
zawsze interesowałem się sztuką i teraz byłem pewny, że wiążę z nią moją
przyszłość.
Przechodząc kolejną uliczką w stronę jednego z najpiękniejszych
obrazów, usłyszałem głos mojego nauczyciela, który stwierdził, że dzisiaj
jesteśmy wszyscy strasznie zmęczeni, więc zrobimy sobie teraz półtoragodzinną
przerwę. Chciałem jeszcze zobaczyć ten obraz, ale niestety ktoś pociągnął mnie
za rękę w stronę toalety. Zaskoczony, szybkim krokiem ruszyłem za Harrym. Co on
kombinuje? Mógł przecież powiedzieć, że musi skorzystać z toalety, a nie
ciągnąć mnie.
Gdy tylko weszliśmy do pomieszczenia, zostałem popchnięty na
najbliższą ścianę. Curly przylgnął do mnie całą powierzchnią ciała oraz zaczął
mnie namiętnie całować. Powoli zjeżdżał pocałunkami w dół. Już po chwili czułem
jak delikatnie zasysa skórę na moim obojczyku, robiąc kolejną malinkę. Gdy ją
dokończył, odsunął się ode mnie i pociągnął mnie w stronę kabiny. Szybko
zamknął drzwi na klucz i znów mogłem poczuć jego pełne usta miażdżące moje.
Delikatnie ułożył swoje ręce na moich pośladkach, lekko je unosząc, oparł mnie
o ścianę. Nasze języki toczyły walkę o dominację idealnie się dopełniając. Z
każdym momentem nasz pocałunek był brutalniejszy. W powietrzu czuć można było
pożądanie oraz żądzę, jakiej nigdy wcześniej nie odkryłem w sobie. Ja po prostu
potrzebowałem Harrego, jego ciała oraz jego wspaniałych, pełnych warg. Nie
mogłem się doczekać, kiedy znów będę mógł go poczuć w sobie. To, co robiliśmy
jest zakazane, ale zarazem strasznie podniecające. Myśl, że możemy zostać przez
kogoś złapani na gorącym uczynku, sprawiała, że to wszystko było takie
ekscytujące. Powoli zatracaliśmy się w rozkoszy, gdy usłyszałem dźwięk telefonu
komórkowego. Postanowiłem go zignorować, lecz po chwili znów zaczęła lecieć
melodyjka, która w tej chwili była strasznie wkurzająca. Na ekranie zobaczyłem
imię Nialla.
-Niall. Czego chcesz? Przeszkadzasz!
-Oj przykro mi mój mały, gorący kumplu. Powinieneś się
cieszyć, że do ciebie dzwonię. Za dziesięć minut mamy być na zbiórce, a z tego,
co słyszę jesteś strasznie zapracowany. Mam nadzieję, że wam nie przerwałem.
Chciałbym ci życzyć miłej zabawy, ale obawiam się, że już nie będziecie mogli
jej kontynuować. Do zobaczenia za chwilę.
Gdy tylko usłyszałem słowa, które wypowiedział Niall,
zarumieniłem się oraz ze smutkiem spojrzałem na Hazze. Strasznie mi się
podobało to, co przed chwilą robiliśmy, no, ale przecież nie możemy tutaj
zostać. Jeżeli się na zbiórkę spóźnimy, nasza wychowawczyni nas zabije, a tego
nie chcę, ponieważ nie miałbym możliwości spotykać się z Harrym. Chyba, że
obydwoje trafimy do piekła. O czym ja myślę. Szybko wyszedłem z kabiny.
Zobaczywszy swoje odbicie w lustrze, strasznie się przeraziłem, gdyż wyglądałem
okropnie. Moje włosy sterczały na wszystkie strony, usta miałem zaczerwienione
oraz nabrzmiałe od pocałunków. Na policzkach mogłem zobaczyć wielkie, czerwone
rumieńce. Jednym słowem wyglądałem beznadziejnie. Postanowiłem jakoś poprawić
swój wizerunek. Szybko spłukałem twarz zimną wodą oraz delikatnie przeczesałem
włosy palcami. Harry nie wyglądał lepiej ode mnie. Też miał włosy strasznie
poplątane, a na dodatek sterczały mu one na wszystkie możliwe strony. Na jego
obojczyku można było ujrzeć dorodną, czerwoną malinkę, którą przed chwilę mu
zrobiłem.
Szybkim krokiem udaliśmy się na miejsce zbiórki, co niestety
było strasznie. W moich spodniach miałem wielki problem, którego nie mogłem się
pozbyć. Wszystkie oczy zwróciły się w naszą stronę, gdy wraz z Harrym szliśmy
korytarzem prowadzącym do wyjścia z muzeum. Nasza wychowawczyni z pogardą na
nas popatrzała- przecież nie spóźniliśmy się, więc czemu posłała nam tak
okropne spojrzenie. Przecież nic takie nie robiliśmy, nie złamaliśmy prawa.
Chyba? A zresztą sam nie wiem czy to jest karalne.
Gdy tylko podszedłem do Nialla, ten posłał mi przepraszające
spojrzenie. Przysunął si ę do mnie i na ucho powiedział mi, że nie chciał nam
przerywać, no, ale przecież musiał, bo inaczej spóźnilibyśmy się na tą cholerną
zbiórkę. Pokiwałem tylko głową. Niemo spytał się mnie, jak było. Uniosłem w
górę tylko kciuki. Widząc to Harry lekko się zarumienił. Wyglądał przesłodko,
gdy na jego policzkach ukazywały się różowe rumieńce. Do niedawna nie pomyślałbym
nawet o tym, co on mógłby ze mną robić, a teraz wiem, że tak naprawdę nie jest
wcale taki nieśmiały oraz grzeczny. Pokazał mi tą ciemniejszą stronę swojej
osobowości, która okazała się niesamowita. Jeszcze nigdy w swoim życiu nie
odczułem takich emocji, jakich miałem możliwość doświadczyć przy Harrym. Mam
nadzieję, że będę miał okazje wiele razy przeżywać, póki, co muszę przeżyć do
końca dzisiejszą wycieczkę oraz tylko i wyłącznie w swojej głowie myśleć o nim
i o tym wszystkim, co ze sobą robiliśmy i co jest jeszcze przed nami.
*******
Z uśmiechem na twarzy wspinałem się na najpiękniejszą według
mnie budowlę Paryża. Nie mogłem się doczekać zobaczenia widoku z góry na to
ślicznie miasto. Droga na sam szczyt była wyczerpująca, ale gdy wreszcie
stanąłem na samej górze i ujrzałem tą przepiękną panoramę, na moich ustach
pojawił się jeszcze większy uśmiech. Z przerażeniem spojrzałem na otaczających
nas małych ludzików, którzy chodzili dookoła wieży Eiffla. Wyglądali jak
malutkie mróweczki, których najmniejszy podmuch może przewrócić. Wpatrują się w
odległe ulice stwierdziłem, że to wszystko jest takie wspaniałe, a zarazem
przerażające. Te wszystkie drogi, które prowadziły na plac przed wieżą wiły się
w różne strony, które kryły w sobie historię milionów ludzi, którą nikt nigdy
nie pozna. Czy z moją będzie podobnie? Nadejdzie czas, gdy będę musiał coś
wybrać, a tych dróg jest tak wiele. Czy miłość? Czy fortunę, sławę? Każdy z
nich dokonywał jakiegoś wyboru, ale tak naprawdę nikt z nich nie wiedział, czy
okaże się ona tą najlepszą, która sprawi, że zawsze na naszych ustach zagości
uśmiech, a może po prostu okaże się jedną, wielką porażką. Nie mamy pewności,
że zaprowadzi nas na szczyt szczęścia lub sławy. Dla niektórych wybór jest
prosty i jasny. Do tej pory wiedziałem, co chcę w przyszłości robić, ale teraz
już niczego nie jestem pewien. To, co było dla mnie ważne, teraz już nie jest. Jedno,
czego jestem pewien, to to, że chcę żyć pełnią życia, być wolnym jak ptak.
Moje rozważania przerwał dźwięk telefonu.
Do Louisa.
Kochany, przepraszam, że ostatnio nie pisałem,
Ale byłem zajęty patrzeniem na ciebie
Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę z tego,
że mogę z tobą oglądać tą niesamowitą panoramę Miasta
Miłości.
Tylko jednego mi szkoda, tego, że nie wiesz, kim jestem, a
może jednak wiesz?
Jestem tym, który sprawi, że inaczej spojrzysz na otaczający
nas świat
Oraz tym, co sprawi, że poczujesz doznania, jakich nigdy nie
czułeś.
Wszystko przed nami…
Buziaczki xxx