-Oto wasze sprawdziany. Niestety muszę powiedzieć, że poszły fatalnie. Tylko jedna osoba dostała 5. Tym szczęściarzem jest pan Tomlinson. Gratuluję. Mam nadzieję, że wytłumaczysz reszcie klasy przerabiany materiał, ponieważ ja nie mam już do nich siły. Proszę podejdź do tablicy.
Powoli podszedłem do tablicy. Co on sobie wyobraża. Ja mam tłumaczyć tym matołom matematykę. Chyba go pogięło. Przecież ja nie umiem tłumaczyć. A poza tym teraz wyjdę na kujona. Masakra. Kurdę mogłem napisać na 3 a nie na 5. Teraz ci wszyscy ludzie będą się ze mnie naśmiewali tak jak z Niallem.
Niall jest uroczym blondynem pochodzącym z Irlandii. Ostatnio jak odezwał się na biologi klan Zayna zaczął się z niego śmiać. Zaczęli go wyzywać od gejów, ponieważ dobrze odpowiedział na pytanie pani Smith. No kurczę to, że wiedział jakie są choroby układu pokarmowego nie klasyfikuje go do gejów. Na pewno jest to miły człowiek, który po prostu lubi biologie. Może nawet wiąże swą przyszłość z tą dziedziną. Wiem, że nigdy z nim nawet nie zamieniłem słowa, ale to nie musi oznaczać, że go nie lubię. Po prostu nigdy nie mieliśmy okazji ze sobą porozmawiać. Tylko tyle. Może w najbliższej przyszłości to się zmieni. Mam taką nadzieję. Widzę, jak cała klasa go izoluje, ponieważ tak powiedział Zayn. Ale z niego dupek. Coś mi się wydaje, że ja też dołączę do jego czarnej listy, na której już jest wypisane imię Irlandczyka.
Jako,że matma jest moją ostatnią lekcją, ruszyłem w stronę szafek. Jak dobrze,że dzisiejsze lekcje się już skończy. Gdy byłem przy tablicy nie obeszło się bez głupich docinek ze strony Zayna. Niestety zareagował na to nauczyciel, który wysłał go do tablicy. Musiałem mu tłumaczyć ten beznadziejny temat. Okazał się wielkim tępakiem, ponieważ nawet najłatwiejsze przykłady nie umiał rozwiązać. Tłumaczyłem mu to dobre pół godziny, a on nic nie zrozumiał. Masakra. No cóż może matma nie jest jego mocną stroną, ale co niby nią jest. Angielski- nie, chemia- na pewno nie. Chyba nic. Sport- możliwe, że tak. Z tego co słyszałem, jest gwiazdą naszej szkolnej drużyny futbolowej.
Wychodząc ze szkoły usłyszałem śmiechy. Gdy się obróciłem, zobaczyłem idącego Nialla. Za nim stał Zayn z kolegami. Śmiali się z blondyna. Nawet nie wiem dlaczego, ale oni już tacy są. Z tego sprawdzianu Irlandczyk dostał 1. Wydaje mi się, że właśnie dlatego, że nie poszło mu najlepiej na tym teście, się z niego śmieją. Ale z nich debile. Przecież oni tez dostali po jedynkach.
Poczekałem, aż Niall podejdzie do mnie. Gdy już miał mnie wyminąć złapałem go za kurtkę.
-Niall. Cześć. Mam na imię Louis.
-Cześć.
-Wiesz co, właśnie idę do pobliskiej kawiarni z koleżanką. Może pójdziesz z nami. Co ty na to?
-Nie wiem. Czemu mi tak nagle proponujesz kawę. A już wiem, słyszałeś to co mówił Zayn. Pewnie też chcesz się ze mnie ponabijać. Wiesz myślę, że nie.
- Ale ja nie chcę się z ciebie nabijać. Obiecuję. Nie znam prawie nikogo w tej szkole oprócz Eleonor. Pomyślałem sobie, że z chęcią poznam pewnego blondyna pochodzącego z Irlandii.
Okazało się, że Niall jest naprawdę miłym chłopakiem. Mamy bardzo dużo wspólnych zainteresować. Kocha Manchester United, muzykę oraz komedie. Jest niezwykłym człowiekiem. Może kiedyś zostaniemy przyjaciółmi. Mam taką nadzieję. Póki co dowiedziałem się, że mieszka dwa domu dalej ode mnie, więc juto razem pójdziemy do szkoły, jeżeli dobrze pójdzie to może nawet razem usiądziemy w ławce. Póki co mam mu wytłumaczyć matematykę, ponieważ chciałby poprawić tą jedynkę. Przy okazji pomogę też Eleonor. Ona niestety dostała jedynkę. Strasznie się załamała, ponieważ jeżeli dowiedzą się o tym jej rodzice to będzie naprawdę nie dobrze. Jest to jej pierwsza pała więc jest strasznie zmartwiona. Stwierdziła, że musi to poprawić, bo inaczej nigdy więcej już nie wyjdzie z domu. Jej ton głosu mówi, że nie żartuje.
Do domu wróciłem około szóstej. Moja mama była strasznie na mnie zła. Obiecałem jej, że wrócę zaraz po szkole, ale sobie niestety o tym zapomniałem. Jak przystało na kobietę pracującą w służbie zdrowia, strasznie się wystraszyła. Podobno miała już dzwonić do pobliskich szpitali, aby sprawdzić czy się czasami w nich nie znajduję, czy czasami nie miałem wypadku. Kocham ją, ale żeby od razu się tak zamartwiać. Spóźniłem się tylko o trzy godziny. Przecież to nie jest wcale tak długo. Oczywiście przeprosiłem ją i obiecałem, że to się już nigdy nie powtórzy. Wybaczyła mi. Za karę musiałem pomóc siostrom w nauce.
Mama znów poszła do pracy. Wiem, że chce aby nam się wspaniale żyło, abyśmy mieli wszystko czego potrzebujemy, ale ona nie musi tyle pracować. Wiem, że jest jej ciężko. Chciałbym jej jakoś pomóc ale nie wiem jak. A może by tak pójść do mojej i Eleonor ulubionej kawiarni i wypytać się czy nie potrzebują jakiejś osoby do pomocy. Mógłbym pracować w weekendy. Przynajmniej miałbym pieniądze na własne wydatki. Nie musiałbym ciągle pożyczać je na randki z El. Chyba pójdę się jutro ich o to spytać. Mogłoby być nawet fajnie. Może nie zarabiałbym dużo, ale ja nie mam aż tak wielkie potrzeby. Mógłbym pozbierać pieniądze na samochód. No tak, ja nawet nie mam prawo jazdy. To chyba też powinienem zapisać się na kurs nauki jazdy.
*************
Moim pierwszym klientem była Eleonor. Z uśmiechem podszedłem do jej stolika.
-Witaj ślicznotko. Mógłbym już przyjąć zamówienie?
-Oczywiście przystojniaku. Poproszę herbatę owocową oraz sernik.
-Zaraz ci przyniosę.
Okazało się, że mam strasznego szefa. Jest okropny. Co chwilę się o coś czepiał. A to mu się nie podobało to, że jakaś kobieta nie została jeszcze obsłużona. A to o to, że nie pozbierałem brudnych naczyń ze stolika. No i oczywiście o to, że rozmawiałem chwilę z Eleonor. Strasznie z niego tyran. Ciągle mówił mi:”Louis tam jest jeszcze brudno. Pośpiesz się. Ten klient czeka już trzy minuta na zamówienie. Rusz ten tłusty tyłek”. Nie pisałem się na coś takiego. Miało być fajnie, a tu taki tyran, który lubi się pośmiać z moich „okrągłych” pośladków. Czego się nie robi dla pieniędzy. Na szczęście mam tylko przychodzić trzy razy w tygodniu: popołudniami w środę i piątek oraz od rana w sobotę. Może jakoś to przeżyje. W pozostałe dni mam opiekować się moimi kochanymi siostrzyczkami.
Gdy mama usłyszała, że zamierzam już pracować w kawiarni, strasznie się na mnie wydarła. Jak to możliwe, że jej już dorosły syn chce pracować. Przecież nic mu nie brakuje, no więc poco ma być popychadłem w jakiejś kawiarence. Próbowałem jej wytłumaczyć, że chciałbym sam zapracować na samochód. Wyśmiała mnie i powiedziała: „Ty nawet nie masz prawa jazdy. A zresztą rób sobie co chcesz”. Jak powiedziała tak też postąpiłem.
Może to nie jest wymarzona praca, ale od czegoś trzeba wreszcie zacząć. Innych rodzice mają własne firmy więc ich pociechy w nich pracują. Moja mama jest pielęgniarką,a mnie nie ciągnie do medycyny, więc nie ma możliwości, ze będę z nią w przyszłości pracował.
A co do mojego taty to nawet nie wiem gdzie się podziewa. Ostatnio, jak pisał, był w Glasgow. Podobno już nie pije i chce założyć rodzinę. Nawet podobno z kimś się spotyka. Ta kobieta musi być naprawdę zdesperowane, jeżeli chce mieszkać z takim facetem. Podobno pracuje w jakiejś firmie. Ciekawe co tam robi? Pewnie robi za kolesia od kawy. Przynieś mi to i tamto. Można powiedzieć, że mamy podobną pracę. On i ja robimy za chłopców na posyłki. Myślałem, że nigdy nie będę podobny do ojca. Jak bardzo się miliłem. Mama ciągle mi powtarza, że strasznie przypominam jej ojca. Musi być to dla niej bardzo ciężkie, ponieważ on ją tak bardzo skrzywdził. Nie tylko ją, mnie też i Lottie, Fizzy oraz Daisy i Phoebe. Wciąż się zastanawiam dlaczego on nam to zrobił. Dlaczego był dla nas taki zły. Wiem, że alkoholizm to choroba, ale chyba można jakoś nad tym zapanować. Z tego co słyszałem strasznie się zmieniał dla jakiejś kobiety. Jeszcze chwila i pewnie przyjedzie do nas z nią, aby nam powiedzieć, że planują wesele. Mogę się o to nawet założyć. Mam wielką nadzieję, że ta kobieta wie co robi i że ojciec nie zniszczy jej życie tak jak mojej mamie oraz mnie i siostrom. Naprawdę życzę mu jak najlepiej, ale dla mnie jest to dość trudna i niezręczna sytuacja