czwartek, 24 stycznia 2013

Third



-Oto wasze sprawdziany. Niestety muszę powiedzieć, że poszły fatalnie. Tylko jedna osoba dostała 5. Tym szczęściarzem jest pan Tomlinson. Gratuluję. Mam nadzieję, że wytłumaczysz reszcie klasy przerabiany materiał, ponieważ ja nie mam już do nich siły. Proszę podejdź do tablicy.

Powoli podszedłem do tablicy. Co on sobie wyobraża. Ja mam tłumaczyć tym matołom matematykę. Chyba go pogięło. Przecież ja nie umiem tłumaczyć. A poza tym teraz wyjdę na kujona. Masakra. Kurdę mogłem napisać na 3 a nie na 5. Teraz ci wszyscy ludzie będą się ze mnie naśmiewali tak jak z Niallem.

Niall jest uroczym blondynem pochodzącym z Irlandii. Ostatnio jak odezwał się na biologi klan Zayna zaczął się z niego śmiać. Zaczęli go wyzywać od gejów, ponieważ dobrze odpowiedział na pytanie pani Smith. No kurczę to, że wiedział jakie są choroby układu pokarmowego nie klasyfikuje go do gejów. Na pewno jest to miły człowiek, który po prostu lubi biologie. Może nawet wiąże swą przyszłość z tą dziedziną. Wiem, że nigdy z nim nawet nie zamieniłem słowa, ale to nie musi oznaczać, że go nie lubię. Po prostu nigdy nie mieliśmy okazji ze sobą porozmawiać. Tylko tyle. Może w najbliższej przyszłości to się zmieni. Mam taką nadzieję. Widzę, jak cała klasa go izoluje, ponieważ tak powiedział Zayn. Ale z niego dupek. Coś mi się wydaje, że ja też dołączę do jego czarnej listy, na której już jest wypisane imię Irlandczyka.

Jako,że matma jest moją ostatnią lekcją, ruszyłem w stronę szafek. Jak dobrze,że dzisiejsze lekcje się już skończy. Gdy byłem przy tablicy nie obeszło się bez głupich docinek ze strony Zayna. Niestety zareagował na to nauczyciel, który wysłał go do tablicy. Musiałem mu tłumaczyć ten beznadziejny temat. Okazał się wielkim tępakiem, ponieważ nawet najłatwiejsze przykłady nie umiał rozwiązać. Tłumaczyłem mu to dobre pół godziny, a on nic nie zrozumiał. Masakra. No cóż może matma nie jest jego mocną stroną, ale co niby nią jest. Angielski- nie, chemia- na pewno nie. Chyba nic. Sport- możliwe, że tak. Z tego co słyszałem, jest gwiazdą naszej szkolnej drużyny futbolowej.
Wychodząc ze szkoły usłyszałem śmiechy. Gdy się obróciłem, zobaczyłem idącego Nialla. Za nim stał Zayn z kolegami. Śmiali się z blondyna. Nawet nie wiem dlaczego, ale oni już tacy są. Z tego sprawdzianu Irlandczyk dostał 1. Wydaje mi się, że właśnie dlatego, że nie poszło mu najlepiej na tym teście, się z niego śmieją. Ale z nich debile. Przecież oni tez dostali po jedynkach.

Poczekałem, aż Niall podejdzie do mnie. Gdy już miał mnie wyminąć złapałem go za kurtkę.
-Niall. Cześć. Mam na imię Louis.
-Cześć.
-Wiesz co, właśnie idę do pobliskiej kawiarni z koleżanką. Może pójdziesz z nami. Co ty na to?
-Nie wiem. Czemu mi tak nagle proponujesz kawę. A już wiem, słyszałeś to co mówił Zayn. Pewnie też chcesz się ze mnie ponabijać. Wiesz myślę, że nie.
- Ale ja nie chcę się z ciebie nabijać. Obiecuję. Nie znam prawie nikogo w tej szkole oprócz Eleonor. Pomyślałem sobie, że z chęcią poznam pewnego blondyna pochodzącego z Irlandii.

Okazało się, że Niall jest naprawdę miłym chłopakiem. Mamy bardzo dużo wspólnych zainteresować. Kocha Manchester United, muzykę oraz komedie. Jest niezwykłym człowiekiem. Może kiedyś zostaniemy przyjaciółmi. Mam taką nadzieję. Póki co dowiedziałem się, że mieszka dwa domu dalej ode mnie, więc juto razem pójdziemy do szkoły, jeżeli dobrze pójdzie to może nawet razem usiądziemy w ławce. Póki co mam mu wytłumaczyć matematykę, ponieważ chciałby poprawić tą jedynkę. Przy okazji pomogę też Eleonor. Ona niestety dostała jedynkę. Strasznie się załamała, ponieważ jeżeli dowiedzą się o tym jej rodzice to będzie naprawdę nie dobrze. Jest to jej pierwsza pała więc jest strasznie zmartwiona. Stwierdziła, że musi to poprawić, bo inaczej nigdy więcej już nie wyjdzie z domu. Jej ton głosu mówi, że nie żartuje.

Do domu wróciłem około szóstej. Moja mama była strasznie na mnie zła. Obiecałem jej, że wrócę zaraz po szkole, ale sobie niestety o tym zapomniałem. Jak przystało na kobietę pracującą w służbie zdrowia, strasznie się wystraszyła. Podobno miała już dzwonić do pobliskich szpitali, aby sprawdzić czy się czasami w nich nie znajduję, czy czasami nie miałem wypadku. Kocham ją, ale żeby od razu się tak zamartwiać. Spóźniłem się tylko o trzy godziny. Przecież to nie jest wcale tak długo. Oczywiście przeprosiłem ją i obiecałem, że to się już nigdy nie powtórzy. Wybaczyła mi. Za karę musiałem pomóc siostrom w nauce.
Mama znów poszła do pracy. Wiem, że chce aby nam się wspaniale żyło, abyśmy mieli wszystko czego potrzebujemy, ale ona nie musi tyle pracować. Wiem, że jest jej ciężko. Chciałbym jej jakoś pomóc ale nie wiem jak. A może by tak pójść do mojej i Eleonor ulubionej kawiarni i wypytać się czy nie potrzebują jakiejś osoby do pomocy. Mógłbym pracować w weekendy. Przynajmniej miałbym pieniądze na własne wydatki. Nie musiałbym ciągle pożyczać je na randki z El. Chyba pójdę się jutro ich o to spytać. Mogłoby być nawet fajnie. Może nie zarabiałbym dużo, ale ja nie mam aż tak wielkie potrzeby. Mógłbym pozbierać pieniądze na samochód. No tak, ja nawet nie mam prawo jazdy. To chyba też powinienem zapisać się na kurs nauki jazdy.

*************
Moim pierwszym klientem była Eleonor. Z uśmiechem podszedłem do jej stolika.
-Witaj ślicznotko. Mógłbym już przyjąć zamówienie?
-Oczywiście przystojniaku. Poproszę herbatę owocową oraz sernik.
-Zaraz ci przyniosę.

Okazało się, że mam strasznego szefa. Jest okropny. Co chwilę się o coś czepiał. A to mu się nie podobało to, że jakaś kobieta nie została jeszcze obsłużona. A to o to, że nie pozbierałem brudnych naczyń ze stolika. No i oczywiście o to, że rozmawiałem chwilę z Eleonor. Strasznie z niego tyran. Ciągle mówił mi:”Louis tam jest jeszcze brudno. Pośpiesz się. Ten klient czeka już trzy minuta na zamówienie. Rusz ten tłusty tyłek”. Nie pisałem się na coś takiego. Miało być fajnie, a tu taki tyran, który lubi się pośmiać z moich „okrągłych” pośladków. Czego się nie robi dla pieniędzy. Na szczęście mam tylko przychodzić trzy razy w tygodniu: popołudniami w środę i piątek oraz od rana w sobotę. Może jakoś to przeżyje. W pozostałe dni mam opiekować się moimi kochanymi siostrzyczkami.

Gdy mama usłyszała, że zamierzam już pracować w kawiarni, strasznie się na mnie wydarła. Jak to możliwe, że jej już dorosły syn chce pracować. Przecież nic mu nie brakuje, no więc poco ma być popychadłem w jakiejś kawiarence. Próbowałem jej wytłumaczyć, że chciałbym sam zapracować na samochód. Wyśmiała mnie i powiedziała: „Ty nawet nie masz prawa jazdy. A zresztą rób sobie co chcesz”. Jak powiedziała tak też postąpiłem.

Może to nie jest wymarzona praca, ale od czegoś trzeba wreszcie zacząć. Innych rodzice mają własne firmy więc ich pociechy w nich pracują. Moja mama jest pielęgniarką,a mnie nie ciągnie do medycyny, więc nie ma możliwości, ze będę z nią w przyszłości pracował.

A co do mojego taty to nawet nie wiem gdzie się podziewa. Ostatnio, jak pisał, był w Glasgow. Podobno już nie pije i chce założyć rodzinę. Nawet podobno z kimś się spotyka. Ta kobieta musi być naprawdę zdesperowane, jeżeli chce mieszkać z takim facetem. Podobno pracuje w jakiejś firmie. Ciekawe co tam robi? Pewnie robi za kolesia od kawy. Przynieś mi to i tamto. Można powiedzieć, że mamy podobną pracę. On i ja robimy za chłopców na posyłki. Myślałem, że nigdy nie będę podobny do ojca. Jak bardzo się miliłem. Mama ciągle mi powtarza, że strasznie przypominam jej ojca. Musi być to dla niej bardzo ciężkie, ponieważ on ją tak bardzo skrzywdził. Nie tylko ją, mnie też i Lottie, Fizzy oraz Daisy i Phoebe. Wciąż się zastanawiam dlaczego on nam to zrobił. Dlaczego był dla nas taki zły. Wiem, że alkoholizm to choroba, ale chyba można jakoś nad tym zapanować. Z tego co słyszałem strasznie się zmieniał dla jakiejś kobiety. Jeszcze chwila i pewnie przyjedzie do nas z nią, aby nam powiedzieć, że planują wesele. Mogę się o to nawet założyć. Mam wielką nadzieję, że ta kobieta wie co robi i że ojciec nie zniszczy jej życie tak jak mojej mamie oraz mnie i siostrom. Naprawdę życzę mu jak najlepiej, ale dla mnie jest to dość trudna i niezręczna sytuacja

środa, 16 stycznia 2013

Second


Kolejne dni strasznie szybko przemijały. Nim się zorientowałem była już połowa września. W szkole nie było aż tak źle. Dużo nauki. Nauczyciele okazali się fajni. Wciąż jedyną znajomą z klasy była Eleonor, ale to mi nie przeszkadza. Nie ważna jest ilość, ale jakość. Jest naprawdę wspaniała. Codziennie po szkole idziemy do kawiarni na kawę i dużo ze sobą rozmawiamy. Pomaga mi nawet w biologi, a ja odpłacam jej się korkami z matmy. Nawet najłatwiejsze zadania sprawiają jej kłopot, ale nie musi być ze wszystkich przedmiotów dobra.

W domu wciąż opiekowałem się moimi siostrzyczkami, które często miewały problemy z matmą, albo angielskim. Z uśmiechem na twarzy tłumaczyłem im mnożenie lub dzielenie. Jak ja to lubię. W takich chwilach czuje się potrzebny. Wiem, że kochają mnie, ale z drugiej strony widzę, jak się o mnie martwią. Wciąż bliźniaczki chcą się do mnie przytulać, ponieważ twierdzą, że jestem smutny. Opieka nad nimi sprawia mi wielką radość.

Moje siostry już znalazły sobie nowych kolegów. Jak one szybko się odnalazły w nowej szkole. Lottie już ma chłopaka. Ja nie wiem, jak ona to robi. Ja wciąż jestem odtrącanych od kolegów z klasy,a one już odnalazły przyjaciółki. Czemu życie jest tak bardzo niesprawiedliwe. Gdybym chociaż był chłopakiem, który żyje teraźniejszością, a nie ciągle marzy. Wiem, że nigdy nim nie będę. Młodzież w moim wieku martwi się o to, że nie wiedzą, na którą imprezę się udać. Ja nigdy nie miałem takich problemów i myślę, że ich nie będę miał. Zawsze byłem typem tych chłopaków, którzy piątek wolą spędzić z rodziną, podczas oglądania wspólnie filmu lub przy dobrej książce.

**************
Za pół godziny mam spotkać się z Eleonor. Umówiliśmy się do kina. Nie wiem, czy mogę to nazwać randką, ale mam nadzieje, że będzie to miło spędzony czas. Zawsze się świetnie bawię z nią. Jest niezwykła. Potrafi mnie rozśmieszyć nawet najgłupszym kawałem. Nigdy nie miałem takiego kontaktu z dziewczyną. Ogólnie nigdy nikogo tak nie polubiłem. Znów przypomniałem sobie moich dawnych kolegów. Tak bardzo się oni różnili od tej dziewczyny. Nigdy nie pytali się o moje samopoczucie. Dla nich liczyły się tylko dziewczyny. Codziennie chwalili się nowymi „zdobyczami”. Jak oni mogli tak mówić o dziewczynach? Przecież one też mają uczucie, nie są przedmiotami, które można najpierw wykorzystać a później opuścić. Dziewczyny, z którymi się przespali nie można było policzyć. Sami nawet nie wiedzieli z iloma się spotykali. Teraz wiem, że są oni pustymi bałwanami. Dawniej ich podziwiałem, ale teraz już tak nie uważam. Oni je po prostu wykorzystywali, a potem pozostawiali. Zachowują się jak zwierzęta.

Zacząłem się szykować do wyjścia. Z dobrą godzinę spędziłem w łazience. Na początku wziąłem prysznic. Następnie wysuszyłem włosy, które potem ułożyłem na żelu( nigdy do tej pory tak nie robiłem). Gdy tylko wyszedłem z łazienki moja mama zaczęła się śmiać. Od razu zaczęła mówić do moich sióstr, że idę na randkę. Mina Lottie była nie do opisania. Nigdy nie widziałem ją tak zaskoczoną. Czyżbym nie mógł chodzić na randki, jeżeli w ogóle można to tak nazwać. Widocznie nie.

Spotkaliśmy się pod kinem. Moja najlepsza przyjaciółka wygląda bajecznie. Ubrała się w prześliczną sukienkę, która leżała na niej wspaniale. Idealnie podkreślała jej figurę . Po przywitaniu ruszyliśmy do budynku. Zakupiliśmy bilety oraz popcorn. Następnie poszliśmy do sali, w której miał odbyć się seans.

Okazało się, że wybraliśmy się na horror. Eleonor strasznie się bała więc ją przytuliłem. Teraz siedzi wtulona w mój tors i pomimo tego, że sceny są naprawdę drastyczne, ona uśmiecha się. Mógłbym trwać w takiej pozie całe moje życie, tylko, że chciałbym aby ktoś inny zajął miejsce mojej przyjaciółki. O czym ja myślę w takiej sytuacji. Obok mnie siedzi jedna z najładniejszych dziewczyn z mojej szkoły, a ja nie potrafię się z tego cieszyć. Oj Tomlinson, ale z ciebie dupek. Ciesz się życiem, a nie fantazjuj o osobach, do których nawet się nie odezwiesz. Przecież wiesz, że nawet ta osoba na ciebie nie spojrzy. No cóż, takie jest już moje życie.

El przysunęła się do mnie. Można powiedzieć, że leżała na mnie. Nie powiem jest to miłe uczucie, no ale nie w miejscu publicznym. Wiem, że jest ciemno i nikt nas nie zobaczy, ale to jest krępujące. Powoli przysunęła swoją twarz do mojej. Leciutko pocałowała mnie w policzek. Ten „pocałunek” trwał nieznacznie dłużej niż pocałunek między przyjaciółmi.
Po seansie poszliśmy jeszcze na lody. Jak zawsze były przepyszne. Całą buzie miałem umazaną lodami śmietankowymi. Musiałem strasznie wyglądać. Eleonor cały czas się ze mnie śmiała.

Chcąc mnie „wyczyścić” pochyliła się w moją stronę i wytarła mi chusteczką twarz. Myślałem, że mnie pocałuje, ale do tego nie doszło. Trochę szkoda, bo na pewno byłoby to strasznie miłe.

Odprowadziłem ją do domu. Eleonor mieszka w bardzo dużej willi. O boże co ja bym dał, aby kiedyś zamieszkać w takim miejscu. Na pożegnanie pocałowałem ją delikatnie w policzek. Zauważyłem, że na jej idealne policzki wyszedł różowy rumieniec. Wyglądała prześlicznie. Nigdy w swoim życiu nie spotkałem takiej dziewczyny.

**********
Po powrocie do domu poszedłem się uczyć. Jutro mam kartkówkę z matematyki. Mam cichą nadzieję, że napiszę ją na 5. Jest to przedmiot, który o dziwo rozumiem. Większość kolegów z klasy mówi, że matematyka to dzieło szatana. Ja tak nie twierdzę. Może i jest nudna, może nie wiąże z nią przyszłości, ale ją toleruje. Jeżeli miałbym zostać nauczycielem, to uczyłbym angielskiego albo muzyki.

Nigdy nie mówiłem, że się interesuję muzyką, ale tak jest. Nawet sam próbowałem nauczyć się grać na gitarze. Strasznie źle to mi wychodzi. Najwyraźniej nie mam do tego talentu, a może po prostu potrzebuję osoby, która mnie nauczy na niej grać. Chyba muszę popytać w szkole, czy ktoś nie grywa na gitarze. Byłoby wspaniale móc zagrać coś samemu.

Muzyka jest dla mnie bardzo ważna. Gdy mam zły humor wiem, że mi go poprawi. Niektóre piosenki sprawiają, że odpływam do innego świata, w którym nie ma problemów, w którym liczę się tylko ja. Wszystkie problemy przestają być ważne, znikają. Gdy słucham ich, staję się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Nieraz słyszę jak moja mama krzyczy, abym ściszył to „cholerstwo”, bo ani ona ani nasi sąsiedzi nie chce tego słuchać. Wciąż powtarza, że przez to słuchanie już za niedługo będę miał problemy ze słuchem. Przecież ona nie jest lekarzem. Jest tylko pielęgniarką, a nie laryngologiem. Czemu wciąż mi mówi co mam robić, a co nie. Nie jestem jakimś idiotą, który upije się i zrobi jakiejś dziewczynie dziecko. Za kogo ona mnie uważa, jestem już na tyle odpowiedzialny , że bez problemu poradzę sobie w dorosłym życiu. Przecież nie pójdę z pierwszą dziewczyną do łóżka, ponieważ jest to w ogóle nie w moim stylu. Jestem chłopakiem, który zawsze przed podjęciem jakiejś decyzji wcześniej zastanawia się nad tym cały tydzień. Zagadać czy nie? Ile razy już to przeżywałem. Zawsze kończyło się tak samo- na pewno mnie nie lubi więc dam sobie z nią spokój.

Włączyłem sobie muzykę i zacząłem słuchać jednej z moich ulubionych piosenek. Paradise.

Kiedy była jeszcze dziewczynką,
Spodziewała się takiego świata.
Ale on wymknął się jej z rąk,
Więc uciekała w sny.
I śniła o raju, raju, raju
Raju, raju, raju
Raju, raju, raju
Za każdym razem, gdy zamykała oczy.

Kiedy była jeszcze dziewczynką,
Spodziewała się takiego świata.
Ale on wymknął się jej z rąk,
Więc musiała zaciskać zęby.
Życie się toczy i robi się coraz cięższe.
Po trupach dąży się do celu.
Każda łza jest jak wodospad.
Tej nocy, tej burzliwej nocy, ona zamknęła oczy.
Tej nocy, tej burzliwej nocy, odleciała.

I śniła o
Raju, raju, raju
Raju, raju, raju
Raju, raju, raju

Śniła o
Raju, raju, raju
Raju, raju, raju
Raju, raju, raju


La la la la la la la la la la la la la
Więc leżąc pod burzliwym niebem,
Powiedziała: " Wiem, że słońce musi zajść, by znów wzejść".

To mógł być
Raj, raj, raj
Raj, raj, raj
Raj, raj, raj
Zasnąłem myśląc o moim własnym raju, w którym będę mieszkał z taką jedną osobą, którą bardzo lubię.

wtorek, 8 stycznia 2013

First



Jest już dwadzieścia po siódmej. Zaspałem. Szybkim krokiem wszedłem do łazienki. Poranna toaleta, fryzura. Nawet nie zdążę zjeść śniadanie. Moja mama chyba mnie zabije. Przy stole siedzą już moje siostry, które zajadają płatki z mlekiem. Chwyciłem kanapkę i wybiegłem z domu. Szybkim krokiem ruszyłem do szkoły. Nie wypada drugiego dnia spóźnić się do szkoły.
Przy szkole dopiero zwolniłem. Jest za 5 ósma. Okej może się nie spóźnię. Gdzie jest ta cholerna szatnia? No tak Eleonor wczoraj nie pokazała mi gdzie ona się mieści. No to fajnie.

-Mogę ci w czymś pomóc?
-Gdzie jest szatnia.
-Chodź za mną, zaraz ci ją pokarzę.

Brunetka zaprowadziła mnie do szatni. Pokazała mi, która szafka jest moja. Uśmiechem podziękowałem jej. Można powiedzieć, że była ładna. Widać było, że spodobałem się jej, ponieważ ciągle się na mnie patrzyła. Czy one nie mogą zrozumieć, że w tej chwili nie chcę się z nikim spotykać. Może życie jest straszne. Jeszcze do niedawna chciałem, aby dziewczyny zwracały na mnie uwagę, ale to się już zmieniło. Nie moja wina.
Zadzwonił dzwonek. Biologia. Jak ja nie cierpię tego przedmiotu. Po co mi jakaś genetyka, czy choćby choroby układu oddechowego. Jak ja tego nie lubię. Usiadłem w ostatniej ławce. Prze de mną usiadły dwie dziewczyny. Do sali weszła młoda kobieta. Może nie będzie bardzo wymagając. Chodź wątpię w to.

Na samym końcu do sali wszedł Harry. Usiadł w pierwszej ławce z jakąś blondynką. Trochę smutno mi się zrobiło, ponieważ myślałem, że może znów ze mną usiądzie. Niestety znów się myliłem.

Nauczycielka zaczęła opowiadać o wymaganiach oraz o programie nauczania. Jednym słowem nuda. Nienawidzę początku roku szkolnego. Może gdybym był w starej szkole było by inaczej. Tam przynajmniej znałem kilka osób, z którymi miałem nawet dobry kontakt. Wszystko się skomplikowało, gdy mama mi powiedziała, że się wyprowadzamy. N a początku byłem strasznie na nią zły, ale teraz myślę, że to nie musi takie być. Co z tego, że nikogo tutaj nie znam. Liczy się to, że nikt nic nie wie o mnie. To jest teraz dla mnie najważniejsze. To co działo się w tamtej szkole, zostaje w jej murach. Teraz mogę wszystko zacząć od nowa.
***********
Nareszcie dzwonek. Dzięki bogu mogę już iść do domu. Dzisiejszy dzień był okropny. Nauczyciele są strasznie wymagający. Już jutro mam pierwszą kartkówkę z matematyki. Na pewno pójdzie mi dobrze, ponieważ matma jest moim ulubionym przedmiotem, a z tego co słyszałem ma być ona powtórką z poprzednich lat. Jednym słowem pestka.
Wychodząc z klasy podeszła do mnie Eleonor. Zapytałam mnie, czy nie miałbym ochoty pójść z nią na herbatę do pobliskiej kawiarenki. Zgodziłem się. Ruszyliśmy w stronę parku. Całą drogę rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Eleonor to naprawdę miła dziewczyna. Do tego jest strasznie inteligentna i w ogóle piękna. Myślę, że może kiedyś zostaniemy przyjaciółmi. Jako jedyna z mojej nowej klasy dzisiaj się do mnie odezwała. Poczułem się trochę niechciany. Wiem, że wszyscy się już dobrze znają, ale to nie oznacza, że muszą mnie izolować. Przecież nie jestem jakimś kosmitą.

Z zamyślenia wyrwało mnie pytanie Eleonor.
-A tak właściwie to skąd tutaj przyjechałeś?
-Do tej pory mieszkałem w Doncaser, ale moja mama dostała propozycję pracy w tym mieście, więc tutaj się przeprowadziliśmy.
-No to współczuję ci. Musiałeś przeprowadzić się z miasta, w którym miałeś przyjaciół, dziewczynę. Ja nigdy na szczęście nie byłam w takiej sytuacji.
-Nie jest aż tak źle. Mogło być gorzej. Istnieją telefony komórkowe oraz twitter więc spokojnie mogę się z nimi kontaktować.
-Na pewno strasznie tęsknisz za nimi?
-Strasznie. Możemy o tym nie mówić.
-Oczywiście.

Popołudnie strasznie szybko zleciało. Przesiedzieliśmy z El w kawiarni dobre dwie godziny. Czas z nią spędzony był za krótki. Obiecaliśmy sobie, że jutro po szkole też tutaj przyjdziemy.

Dowiedziałem się o niej wiele rzeczy. Jest jedynaczką. Ma kotka o imieniu Daisy oraz 2 ryby. Kocha zwierzęta. W przyszłości chce zostać prawnikiem. Mieszka niedaleko mnie w dużej willi z basem i kortem tenisowym. W połowie jest hiszpanką. Jej mama pochodzi z Madrytu. Wciąż narzekała na to, że nie odziedziczyła po niej kręcone, czarne włosy oraz brązowe oczy.
************
Wchodząc do domu usłyszałem okropne wrzaski. No tak, przecież mam cztery siostry: Lottie, Fizzy oraz bliźniaczki Daisy i Phoebe. Nigdy nie widziałem bardziej nieznośnie dziewczyny. Ciągle się o coś kłócą. Jak nie o lalki to o bajkę, którą mają obejrzeć. Masakra, ale mimo to je bardzo mocno kocham.

-O Louis już wróciłeś. Jak tam w szkole?- Kurczę, jak ja nie lubię takich pytań. A jak niby miało być. Nauka, nauka i jeszcze raz nauka.
-Nie było aż tak źle. Mogło być gorzej.
-To dobrze. Ja idę zaraz do pracy. Zaopiekuj się siostrami. Możesz coś ugotować. Pa
-Do zobaczenia.

Kolejne popołudnie zapowiada się nudno. Ja i cztery siostry. Super. Czy mam do mamy żal? Chyba nie. Ja też na jej miejscu odszedłbym od takiego męża. Wiem, że to wszystko przez tą chorobę. Alkoholizm zmienia ludzi. Dla nich najważniejsza jest wódka a nie najbliższa rodzina. Wiele nocy zastanawiałem się ile jeszcze moja mama z nim wytrzyma. Rok, dwa? Po całych trzech latach opuściła moje rodzinne miasto Doncaser i przeprowadziła się tutaj. Teraz dużo pracuje, aby wyżywić sześcioosobową rodzinę. Wiem, że chce dla nas jak najlepiej, ale to wszystko mnie przerasta. Od 7 do 15 szkoła, a potem opieka nad rodzeństwem.

Z uśmiechem podszedłem do sióstr.
-No to pora na odrabianie zadań domowych- usłyszałem jęki-. Wiem, że tego nie lubicie. Zresztą ja też, ale trzeba mieć jakieś wykształcenie, więc do roboty. Zaczniemy od matmy czy angielskiego.
-Anglik- chórem odpowiedziały.

Ruszyliśmy do kuchni. Po kolei wyciągaliśmy książki. Bliźniaczki miały przeczytać tekst,Fizzy miała zrobić ćwiczenia, a Lottie opisać swoje wakacje. Ja znów miałem jakiś głupi teks do przeczytania oraz napisać streszczenie jakiegoś mitu. Zaczyna się harówka.
Po dwóch godzinach odeszliśmy od stołu, jednym słowem koniec zadań. Była już godzina 20 więc poszliśmy zrobić sobie coś do jedzenia. Właściwie to tylko ja robiłem kanapki, ponieważ dziewczynki poszły oglądać telewizor. Jak ja je kocham. Nie wiem co bym zrobił, gdyby ich nie było. Chyba nie dałbym sobie wtedy rady ze swoim życiem. To tylko i wyłącznie dla nich jeszcze żyję. Nieraz miałem myśli samobójcze, ale wiem, że one nigdy by przez coś tak traumatycznego nie przeszły. Byłem dla nich starszym bratem, do którego ze wszystkimi problemami mogły przyjść. Ostatnio zastępuje im też tatę, chodź wiem, że chciałyby takiego prawdziwego ojca, który wieczorami czytałby im książki. Nigdy nim nie będę. Mam tylko 18 lat. Moje życie jest przepełnione smutkiem. Tylko one trzymają mnie przy życiu.


czwartek, 3 stycznia 2013

Prologue



Nadszedł ten dzień. Nowe miasto,nowa szkoła. Nieznane twarze przechodzą obok mnie nie zwracając na mnie uwagi. Może to i dobrze. Wciąż przez moją głowę przepływają niemiłe wspomnienia, które są związane z moją wcześniejsza szkołą. Cieszę się z tego, że moja mama dostała pracę w tym mieście, ponieważ nie będę musiał oglądać tych wszystkich „moich przyjaciół ”, którzy ostatnio się ode mnie odwrócili.

Idę po korytarzu pełnym ludzi w moim wieku. Dziewczyna z różowymi włosami uśmiechnęła się do mnie. Dalej jakaś blondynka posłała mi perskie oczko. Nigdy nie uważałem, że jestem strasznie przystojny, a tu ledwo wszedłem do szkoły, a połowa płci przeciwnej prawie się na mnie rzuciła. Większość z nich chce zwrócić swoją uwagę na mnie. Nie wiem dlaczego? Jestem ubrany tylko w czerwone rurki i bluzkę w czarno-białe paski. Nic niezwykłego.
Zadzwonił dzwonek. Czas ruszyć na spotkanie z nowym wychowawcą. Z tego co zauważyłem większość osób już się zna, tylko ja stoję na uboczu. Powoli podchodzi do nas nauczycielka. Ma ona około czterdziestki. Gdy weszliśmy do klasy zaczęła o sobie opowiadać.

-Witam wszystkich w nowym roku szkolnym. Dla tych, którzy nie znają mnie mam na imię Dorothy Jones oraz uczę języka angielskiego, więc dużo czasu razem spędzimy. Do waszej klasy doszedł nowy chłopak. Ma na imię Louis Tomlinson. Mam nadzieję, że miło przyjmiecie nowego kolegę. Może ktoś chciałby oprowadzić go po naszej szkole.
Wiele dziewczyn podniosło ręce do góry. Wśród nich była blondynka, którą wcześniej poznałem.

-Eleonor może ty oprowadzisz naszego nowego ucznia. Dobrze chciałabym wam teraz powiedzieć kilka rzeczy na wstępie. Zaraz wam rozdam nowy plan lekcji. Na pewno zauważycie, że od tej pory matematyki będzie was uczył pan Moris.
Już po chwili wyłączyłem się i nie słuchałem pani Jones. Spojrzałem w stronę Eleonor- dziewczyny, która miała pokazać mi szkołę. Wydaje się być miła. Zauważyła, że jej się przyglądam. Posłała mi uśmiech. Odwzajemniłem go. Już po chwili zobaczyłem, jak na jej blade policzki wkrada się rumieniec.

Nagle do klasy wparował chłopak. Przyjrzałem mu się uważnie. Miał kręcone włosy oraz piękne, zielone oczy. Przeprosił naszą wychowawczynię oraz powoli podszedł do mojej ławki. Jako jedyny siedziałem sam, więc obok mnie było do tej pory wolne miejsce. Przysiadł się do mnie. Szeptem powiedział mi, że ma na imię Harry i posłał mi nieśmiały uśmiech.