niedziela, 24 marca 2013

Eight


Wolnym krokiem podszedłem do stołu po butelkę piwa. Duszkiem wypiłem całość. Powoli sięgałem po kolejną, gdy poczułem na swoim karku ciepły oddech. Odwróciłem się i przed oczami stanął mi Niall z Eleonor i Harrym. Lekko uśmiechnąłem się do nich. Niestety El nie pozwoliła mi na wypicie kolejnego piwa, co skwitowałem głośnym jękiem. Chłopcy wybuchnęli nie pohamowanym śmiechem. Znów ktoś się ze mnie śmiał. Jak ja lubię być pośmiewiskiem. Normalnie ubóstwiam to uczucie, gdy wszyscy dookoła się ze mnie śmieją.

Rozmawiało nam się dobrze dopóki Eleonor nie powiedziała Harremu, że prawie ze sobą chodziliśmy. Ten popatrzył się na mnie z lekkim smutkiem i stwierdził, że to wielka szkoda, że nam nie wyszło. El odpowiedziała na to z uśmiechem, że gustuję w innych osobach, że jest niewystarczająco ładna dla mnie. Na to Niall odpowiedział, że dziewczyna jest idealna dla niego i że z chęcią z nią zatańczy. Moja najlepsza koleżanka, która również pawała sympatią do Irlandczyka, zgodziła się i już po chwili widziałem ich plecy kierujące się na „parkiet”. Między mną a Harrym nastała krępująca cisza. Na szczęście po chwili chłopak zaproponował mi kolejne piwo. Według niego wycieczki są po to, aby chociaż na chwilę zapomnieć o tych wszystkich ważnych sprawach, które tak naprawdę zajmują każdą naszą wolną chwilę.

Po wypiciu piwa Zayn zaprosił nas na małą niespodziankę. Okazało się, że udało mu się kupić trochę trawki i marihuany. O mój boże! Nie spodziewałem się tego, że będę kiedyś miał do czynienie z narkotykami. Mulat stwierdził, że wraz z Harrym powinniśmy spróbować jego „przysmaków”. Niezbyt chciałem, ale Hazza przekonał mnie,że to nie jest złe i jesteśmy młodzi, więc powinniśmy wszystkiego w życiu spróbować.

Byłem strasznie przerażony tym co za chwilę miało się stać. Ile razy w życiu ktoś zaproponował ci trawkę? Ja jeszcze do takich sytuacji się nie przyzwyczaiłem. Nawet nie wiem jak to się robi. Teraz wyjdę na ciotę, który nigdy w życiu nie palił marihuany, no ale od czego są przyjaciele i wycieczki szkolne. Przecież oni nie mogą dopuścić do tego, że tych „przysmaków” nie spróbuję.

Harry spostrzegł, że jestem lekko spięty. Lekko mnie przytulił i powiedział, żebym się nie bał, bo on mi wszystko pokarze. Myślałem, że jest miłym i spokojnym człowiekiem, a tutaj okazuję się, że od czasu do czasu lubi ćpać. Usiedliśmy obok siebie. Kazał mi abym na początku popatrzył jak to robią inni, więc z szeroko otwartymi oczami zacząłem przyglądać się Zaynowi, który jako pierwszy zaciągnął się narkotykiem. Na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech, który świadczył o tym, że to smakowało niesamowicie. Po chwili z jego ust wyleciał jasny dym, który zaczął się unosić obok niego. Następnego skręta podał Harremu. Ten również z uśmiechem na twarzy zaciągnął się dymem. Gdy wypalił do końca go, zwrócił się do mnie. Usłyszałem od niego: „Nie bój się. To nie będzie bolało, uwierz mi. Na początku ja pociągnę skręta, żeby potem dym wpuścić do twoich ust. Ty się tym zaciągniesz i po chwili też to wydmuchniesz. Ok”. Przytaknąłem.

Na swoim policzku poczułem gorący oddech mojego kolegi, który delikatnie wciągał dym do swoich ust. Lekko pochylił się w moją stronę i powoli zaczął go wydmuchiwać. Z szeroko otwartymi oczami powoli wciągałem to co uszło z idealnych ust mojego partnera. Czuje jak dym powoli wpychany jest do moich płuc. Można wręcz powiedzieć, że nawet nie jest to takie straszne. Jest nawet przyjemne. Po chwili ja również wypuściłem narkotyk z moich ust. Byłem niezwykle szczęśliwy. Po wypaleniu skręta z pomocą Harrego, dostałem kolejnego, którego już samodzielnie wypaliłem. Mam nadzieję, że już nigdy więcej nie będę miał możliwości spróbowania go, ponieważ pomimo tego, że jest to przepyszne, ja nie chcę być narkomanem, więc może lepiej będzie, gdy skończy się moja przygoda z nimi dzisiaj wieczorem.

Po wypaleniu zaczęliśmy grać w butelkę. Zadania okazały się beznadziejne. A to nasz kolega Peter miał wyrzucić przez okno telewizor, którego na szczęście nie było w pokoju. A to znowu ja miałem pocałować prześliczną Ann. No niestety musiałem wykonać swoje zadanie. Pocałunek nie należał do udanych, no ale czego nie robi się po alkoholu i narkotykach. Zayn również musiał pocałować dziewczynę, niestety okazało się, że wypadło na moją przyjaciółkę Eleonor, która była zadowolona z obrotu sprawy. Już po chwili widziałem jak namiętnie się całują. Najgorsze w tym wszystkim było to, że to wszystko działo się na oczach biednego Irlandczyka, któremu to się nie podobało. Posłałem mu pocieszający uśmiech oraz na migi poradziłem mu, aby też się zabawił. Chwilę później już wymieniał się śliną z Caroline- pustą brunetką, która podobnie jak Zayn zalicza wszystko co się rusza.

Zabawa znudziła mi się więc wolnym krokiem udałem się na balkon. Po drodze zabrałem jeszcze ze sobą butelkę szkockiej oraz paluszki, które o dziwo jeszcze nie zostały pochłonięte przez kolegów z klasy. Noc była spokojna. Na niebie widać było tysiące błyszczących gwiazd. Usiadłem na wolnym krześle i upiłem spory łyk trunku. Po kilku minutach usłyszałem skrzypienie drzwi. Nic sobie z tego nie zrobiłem, ponieważ pewnie ktoś też chciał pooddychać świeżym powietrzem. Zamknąłem oczy i zacząłem myśleć o tym wszystkim co wydarzyło się dzisiaj. Ale ja byłem głupi, przecież obiecałem mamie, że nie zrobię nic głupiego, a tu już pierwszego dnia nieźle się opiłem i naćpałem.

Znów podniosłem butelkę do moich ust. Już nawet nie wiem ile dzisiejszego wieczoru wypiłem. Wszystko powoli zaczynało mi się mieszać w głowie. Kurcze nawet nie wiem dlaczego tu się znajduję. Jedno czego jestem pewny to to, że zakochałem się i ta miłość jest cholernie zakazana. Dlaczego wszystko musiałem sobie skomplikować. Czemu nie mogłem po prostu zakochać się w jakiejś ładnej, miłej dziewczynie, a nie w chłopaku. Była Eleonor, a teraz znów jestem sam. Dlaczego jestem tym głupim gejem? No dlaczego? Kurde przez ten cały alkohol zaczynam gadać jak jakiś nieudacznik. Mam przyjaciół. Jestem jeszcze młody, więc jeszcze wiele razy będę się zakochiwał. Wszystko przede mną, a nie za mną.

Nagle poczułem jak ktoś wyjmuję butelkę z moich rąk. Co on sobie myśli. Otworzyłem oczy i zobaczyłem burzę loków siedzącą obok mnie.
    -O czym myślisz?

    -O swoim porąbanym życiu. I wiesz co, zastanawiam się czy zawsze narkotyki robią z nas takich jebanych filozofów. Właśnie teraz zdałem sobie sprawę z tego, że moje życie jest beznadziejne. Chciałbym zmienić świat, pokochać kogoś, a tak naprawdę nie mam siły aby walczyć o to wszystko. Nigdy ci o tym nie mówiłem, ale mnie to wszystko już męczy. Rodzina, szkoła, praca. To wszystko jest do dupy. Chciałbym chociaż przez jeden dzień poczuć się jak inni ludzie w moim wieku. Nie czuć tych wszystkich uczuć, obowiązków względem mojej rodziny. To wszystko jest tak bardzo trudne.
    -Rozumiem cię. Świat często jest niesprawiedliwi. Jedni mają wszystko,a inni same zmartwienia. Taki jest już świat i nic na to nie poradzisz. Musisz po prostu zaakceptować to co ci los daje i czerpać z niego najwięcej szczęścia, albo możesz po prostu zamknąć się w sobie, bądź skończyć ze swoim życiem. Ja wybrałem obcje numer jeden, a ty którą wybierasz?

    - Ja również ją wybieram.

    -Jesteśmy młodzi więc korzystajmy z tego, że wszystko co zrobimy zostanie nam wybaczone. Nie przejmujmy się tym co inni powiedzą. Po prostu zróbmy to co jest dla nas najlepsze.

Po wypowiedzeniu tych słów Harry delikatnie i powoli pochylił się w moją stronę , najwyraźniej chcąc dać mi czas na wycofanie się, gdybym uznał to za słuszne. W końcu mnie pocałował. Miał ciepłe usta i ładnie pachniał. Pocałunek był miękki i przyjemny. Zapragnąłem, żeby dłużej trwał, ale niestety skończył się za szybko dla mnie.

sobota, 16 marca 2013

Seventh


Wreszcie nadszedł dzień, w którym spełni się moje największe marzenie, a mianowicie już dziś wyjeżdżam na wycieczkę klasową do Paryża. Będę mógł oglądać tą przepiękną panoramę z wieży Eiffla. Już nie mogę się tego doczekać.

Mama jak zawsze strasznie panikowała, ponieważ naczytała się w internecie na temat wypadków samolotowych. Na początku w ogóle nie chciała mnie puścić na tą wycieczkę, ponieważ „boi się o moje życie”. Jestem jedynym mężczyzną w jej życiu, więc muszę się opiekować nią i moimi siostrami. Przez cały tydzień próbowałem ją przekonać i na szczęście nadszedł dzień, w którym wysłuchała moich próśb. Oczywiście musiałem jej przysiąść, że nie zrobię nic głupiego , że nie opiję się i nie przyjadę z prezentem w postaci ciąży. Już miałem jej powiedzieć, że tak naprawdę dziewczyny mnie nie pociągają, że jestem gejem, ale na szczęście zaniechałem ten pomysł.

Na zbiórce musiałem już być o godz. 6 rano. Następnie mieliśmy jechać autobusem do Londynu, a z niego dopiero samolotem do Paryża. Wszyscy podekscytowani wsiedliśmy do autobusu, aby ruszyć do jednego z najładniejszych miast na świecie.
Usiadłem obok Nialla, który okazał się wspaniałym przyjacielem. Mógłbym z nim gadać godzinami o wszystkim i wiem, że ta rozmowa nie okazałaby się nudna, ponieważ potrafimy się ze wszystkiego śmiać. Nawet najpoważniejsze rzeczy wydają mi się w jego towarzystwie niezwykle zabawne. A na dodatek potrafi mnie wysłuchać i mi pomóc. Całą drogę do Londynu przegadaliśmy o stolicy Francji. Okazało się, że Niall już tam był i uważa, że jest to jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie, że widoku z wieży Eiffla nie da się zapomnieć. Podobno jest tak ślicznie, że aż zabiera dech w piersiach. Dowiedziałem się też, że tamtejsze potrawy są bardzo przepyszne. No czego można było się po Horanie spodziewać, skoro jest to człowiek, który całymi dniami mógłby jeść i spać i jeszcze raz jeść.

Podróż na lotnisko strasznie szybko zleciała i zanim się spostrzegłem, już siedziałem w samolocie obok Harrego. Niestety tym razem nie mógł mi towarzyszyć Niall, ponieważ ten miał siedzenie pomiędzy Eleonor a Zaynem. Wiem, że nie był z tego zadowolony, ale obiecał mi, że popiszemy sobie na facebooku, więc może nie będzie aż tak źle. W głębi serca cieszyłem się też z tego,że to właśnie chłopak z kręconymi włosami siądzie obok mnie, a nie Irlandczyk. W głębi serca przypuszczałem,że ta wycieczka może zmienić moje życie, ale czy na lepsze? Miejmy nadzieję, że tak oraz sprawi, że nigdy jej nie zapomnę.

Chwilę popisałem z moim przyjacielem, ale gdy przeczytałem, że mu troszkę przeszkadzam, przestałem. Ciekawe co takiego robi? Pewnie romansuję z jakąś stewardessą. Hahaha. Jestem żałosny. Obok mnie siedzi jedna z najładniejszych istot na świecie, a ja nawet nie wiem jak do niej zagadać. Ta moja nieśmiałość kiedyś mnie wykończy.

-Louis. Co powiesz o tej stewardessie?
-Jest ładna. Te jej włosy są powalające.
-Też tak myślę. Wiesz co, chyba pójdę do toalety.
-Tak to się teraz nazywa. No idź, bo ona na pewno do ciebie nie przyjdzie. Powodzenia.
-Dzięki.
Nim się obejrzałem, a Harry już siedział obok mnie. Na jego twarzy widniał ogromny uśmiech, który uwydatnił jego dołeczki oraz lekkie rumieńce. Wyglądał bardzo przystojnie. Nigdy nie czułem tych wszystkich uczuć, jakie miałem, gdy był obok mnie. Sprawiał, że rumieniłem się oraz, że uginały się pode mną kolana. Nieraz zastanawiałem się, dlaczego on tak na mnie działa, przecież dobrze wiem to, że nic z tego nie wyjdzie, ponieważ on woli dziewczyny. Przed chwilą sam się do tego przyznał
Nagle za wibrował mi telefon.
    Do Louisa.
    Jak miło cię znów widzieć.
    Wyglądasz oszałamiająco w tych obcisłych spodniach.
    Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego,co się dzieje w moim brzuchu,
    gdy na ciebie patrzę.
    Jednym słowem: gorąco.
    Chciałbym sprawić, że na twoją piękną twarz
    wyjdzie uroczy, malinowy rumieniec.
    Strasznie się cieszę z tego że,
    będziemy mogli razem obejrzeć miasto miłości.
    Niby obok siebie, ale oddzielnie.
    Do usłyszenia.
    xxx
    -Louis z czego się tak cieszysz?
    -Z niczego.
    -Przecież widzę. Nie chcę nic mówić, ale mam przypuszczenia, że z kimś romansujesz.
    -Dlaczego tak twierdzisz?
    -Wydał cię twój rumieniec. Hahaha.
    -To nie jest śmieszne.
    -Wcale. Cieszyłeś się jak szpak na wiosnę. Nigdy nie zapomnę twojej miny.
    Dalsza podróż minęła spokojnie. Zająłem się oglądaniem jakiegoś filmu, który kompletnie mnie nie interesował. Próbowałem nie myśleć o tym, co przed chwilą miało miejsce, ale niezbyt dobrze mi to wychodziło. Na początku ta wiadomość, a potem docinki Harrego. A propos tego, ciekawe kto mi wysłał tego sms. Ciekawe co chciał mi przez niego przekazać, na pewno nie to, że ładnie dziś wyglądam. Cieszy się, że możemy razem obejrzeć Paryż. Przecież ja nawet nie wiem kim on jest. To wszystko jest strasznie poplątane. Dlaczego moje życie jest takie dziwne.
    ********
    Po wyjściu z lotniska, udaliśmy się autobusem do centrum Paryża. Już w samolocie usłyszałem pewne pogłoski, a mianowicie dzisiaj miała się odbyć impreza u Zayna w pokoju. Z tego co słyszałem, wszyscy byli zaproszeni, więc prawdopodobnie ja też tam pójdę.
    Szliśmy piękną alejką, która prowadziła do naszego hotelu. Po drodze było mnóstwo sklepików, do których wchodzili moi koledzy na pewno po to, aby kupić coś mocniejszego na dzisiejszy wieczór. Też postanowiłem coś kupić, przecież nie pójdę z pustymi rękami. Najgorsze w tym jest to, że nie wiem, co lubią pić. Może po prostu kupię kilka piw. Nie może jednak wódka. Myślę, że to będzie najlepsze.
    Po wyjściu ze sklepu ruszyliśmy do naszego hotelu, aby się zameldować. Okazało się, że moim współlokatorem będzie Niall. Ucieszyłem się z tego, chociaż chciałbym, aby był to ktoś inny. Przynajmniej nie trafiłem na Zayna- homofoba, który uważa, że jest najwspanialszym człowiekiem na ziemi. W jakim on świecie żyje. Jest zadufanym w sobie bałwanem, który na pewno dziś przeleci jakąś naiwną dziewczynę, której powiedział, że się w niej zakochał. Jednym słowem masakra.
    Gdy wybiła godzina 19 wraz z Niallem udaliśmy się do pokoju Malika. Wzięliśmy ze sobą wcześniej zakupiony alkohol. Jego pokój mieścił się na innym piętrze,więc po drodze spotkaliśmy jeszcze Eleonor, która była bardzo podekscytowana zbliżającą się imprezą. Na jej twarzy cały czas gościł uśmiech. Chyba nawet wiem dlaczego. Myślę, że ma to coś wspólnego z Niallem. Po kilku minutach stanęliśmy w drzwiach, które już po chwili zostały otworzone przez Zayna. Impreza już się rozkręciła, wiec podałem butelkę trunku gospodarzowi, i ruszyłem w stronę „parkietu”. Już po kilku chwilach tańczyłem z jakąś brunetką, dopóki nie zauważyłem tych przepięknych loczków.

    Przepraszam za to, że tak długo nie dodawałam tego rozdziału. W najbliższym czasie rozdziały będą ukazywały się rzadziej. Pozdrawiam :)