Wolnym krokiem podszedłem do stołu po butelkę piwa. Duszkiem wypiłem całość. Powoli sięgałem po kolejną, gdy poczułem na swoim karku ciepły oddech. Odwróciłem się i przed oczami stanął mi Niall z Eleonor i Harrym. Lekko uśmiechnąłem się do nich. Niestety El nie pozwoliła mi na wypicie kolejnego piwa, co skwitowałem głośnym jękiem. Chłopcy wybuchnęli nie pohamowanym śmiechem. Znów ktoś się ze mnie śmiał. Jak ja lubię być pośmiewiskiem. Normalnie ubóstwiam to uczucie, gdy wszyscy dookoła się ze mnie śmieją.
Rozmawiało nam się dobrze dopóki Eleonor nie powiedziała Harremu, że prawie ze sobą chodziliśmy. Ten popatrzył się na mnie z lekkim smutkiem i stwierdził, że to wielka szkoda, że nam nie wyszło. El odpowiedziała na to z uśmiechem, że gustuję w innych osobach, że jest niewystarczająco ładna dla mnie. Na to Niall odpowiedział, że dziewczyna jest idealna dla niego i że z chęcią z nią zatańczy. Moja najlepsza koleżanka, która również pawała sympatią do Irlandczyka, zgodziła się i już po chwili widziałem ich plecy kierujące się na „parkiet”. Między mną a Harrym nastała krępująca cisza. Na szczęście po chwili chłopak zaproponował mi kolejne piwo. Według niego wycieczki są po to, aby chociaż na chwilę zapomnieć o tych wszystkich ważnych sprawach, które tak naprawdę zajmują każdą naszą wolną chwilę.
Po wypiciu piwa Zayn zaprosił nas na małą niespodziankę. Okazało się, że udało mu się kupić trochę trawki i marihuany. O mój boże! Nie spodziewałem się tego, że będę kiedyś miał do czynienie z narkotykami. Mulat stwierdził, że wraz z Harrym powinniśmy spróbować jego „przysmaków”. Niezbyt chciałem, ale Hazza przekonał mnie,że to nie jest złe i jesteśmy młodzi, więc powinniśmy wszystkiego w życiu spróbować.
Byłem strasznie przerażony tym co za chwilę miało się stać. Ile razy w życiu ktoś zaproponował ci trawkę? Ja jeszcze do takich sytuacji się nie przyzwyczaiłem. Nawet nie wiem jak to się robi. Teraz wyjdę na ciotę, który nigdy w życiu nie palił marihuany, no ale od czego są przyjaciele i wycieczki szkolne. Przecież oni nie mogą dopuścić do tego, że tych „przysmaków” nie spróbuję.
Harry spostrzegł, że jestem lekko spięty. Lekko mnie przytulił i powiedział, żebym się nie bał, bo on mi wszystko pokarze. Myślałem, że jest miłym i spokojnym człowiekiem, a tutaj okazuję się, że od czasu do czasu lubi ćpać. Usiedliśmy obok siebie. Kazał mi abym na początku popatrzył jak to robią inni, więc z szeroko otwartymi oczami zacząłem przyglądać się Zaynowi, który jako pierwszy zaciągnął się narkotykiem. Na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech, który świadczył o tym, że to smakowało niesamowicie. Po chwili z jego ust wyleciał jasny dym, który zaczął się unosić obok niego. Następnego skręta podał Harremu. Ten również z uśmiechem na twarzy zaciągnął się dymem. Gdy wypalił do końca go, zwrócił się do mnie. Usłyszałem od niego: „Nie bój się. To nie będzie bolało, uwierz mi. Na początku ja pociągnę skręta, żeby potem dym wpuścić do twoich ust. Ty się tym zaciągniesz i po chwili też to wydmuchniesz. Ok”. Przytaknąłem.
Na swoim policzku poczułem gorący oddech mojego kolegi, który delikatnie wciągał dym do swoich ust. Lekko pochylił się w moją stronę i powoli zaczął go wydmuchiwać. Z szeroko otwartymi oczami powoli wciągałem to co uszło z idealnych ust mojego partnera. Czuje jak dym powoli wpychany jest do moich płuc. Można wręcz powiedzieć, że nawet nie jest to takie straszne. Jest nawet przyjemne. Po chwili ja również wypuściłem narkotyk z moich ust. Byłem niezwykle szczęśliwy. Po wypaleniu skręta z pomocą Harrego, dostałem kolejnego, którego już samodzielnie wypaliłem. Mam nadzieję, że już nigdy więcej nie będę miał możliwości spróbowania go, ponieważ pomimo tego, że jest to przepyszne, ja nie chcę być narkomanem, więc może lepiej będzie, gdy skończy się moja przygoda z nimi dzisiaj wieczorem.
Po wypaleniu zaczęliśmy grać w butelkę. Zadania okazały się beznadziejne. A to nasz kolega Peter miał wyrzucić przez okno telewizor, którego na szczęście nie było w pokoju. A to znowu ja miałem pocałować prześliczną Ann. No niestety musiałem wykonać swoje zadanie. Pocałunek nie należał do udanych, no ale czego nie robi się po alkoholu i narkotykach. Zayn również musiał pocałować dziewczynę, niestety okazało się, że wypadło na moją przyjaciółkę Eleonor, która była zadowolona z obrotu sprawy. Już po chwili widziałem jak namiętnie się całują. Najgorsze w tym wszystkim było to, że to wszystko działo się na oczach biednego Irlandczyka, któremu to się nie podobało. Posłałem mu pocieszający uśmiech oraz na migi poradziłem mu, aby też się zabawił. Chwilę później już wymieniał się śliną z Caroline- pustą brunetką, która podobnie jak Zayn zalicza wszystko co się rusza.
Zabawa znudziła mi się więc wolnym krokiem udałem się na balkon. Po drodze zabrałem jeszcze ze sobą butelkę szkockiej oraz paluszki, które o dziwo jeszcze nie zostały pochłonięte przez kolegów z klasy. Noc była spokojna. Na niebie widać było tysiące błyszczących gwiazd. Usiadłem na wolnym krześle i upiłem spory łyk trunku. Po kilku minutach usłyszałem skrzypienie drzwi. Nic sobie z tego nie zrobiłem, ponieważ pewnie ktoś też chciał pooddychać świeżym powietrzem. Zamknąłem oczy i zacząłem myśleć o tym wszystkim co wydarzyło się dzisiaj. Ale ja byłem głupi, przecież obiecałem mamie, że nie zrobię nic głupiego, a tu już pierwszego dnia nieźle się opiłem i naćpałem.
Znów podniosłem butelkę do moich ust. Już nawet nie wiem ile dzisiejszego wieczoru wypiłem. Wszystko powoli zaczynało mi się mieszać w głowie. Kurcze nawet nie wiem dlaczego tu się znajduję. Jedno czego jestem pewny to to, że zakochałem się i ta miłość jest cholernie zakazana. Dlaczego wszystko musiałem sobie skomplikować. Czemu nie mogłem po prostu zakochać się w jakiejś ładnej, miłej dziewczynie, a nie w chłopaku. Była Eleonor, a teraz znów jestem sam. Dlaczego jestem tym głupim gejem? No dlaczego? Kurde przez ten cały alkohol zaczynam gadać jak jakiś nieudacznik. Mam przyjaciół. Jestem jeszcze młody, więc jeszcze wiele razy będę się zakochiwał. Wszystko przede mną, a nie za mną.
Nagle poczułem jak ktoś wyjmuję butelkę z moich rąk. Co on sobie myśli. Otworzyłem oczy i zobaczyłem burzę loków siedzącą obok mnie.
-O czym myślisz?
-O swoim porąbanym życiu. I wiesz co, zastanawiam się czy zawsze narkotyki robią z nas takich jebanych filozofów. Właśnie teraz zdałem sobie sprawę z tego, że moje życie jest beznadziejne. Chciałbym zmienić świat, pokochać kogoś, a tak naprawdę nie mam siły aby walczyć o to wszystko. Nigdy ci o tym nie mówiłem, ale mnie to wszystko już męczy. Rodzina, szkoła, praca. To wszystko jest do dupy. Chciałbym chociaż przez jeden dzień poczuć się jak inni ludzie w moim wieku. Nie czuć tych wszystkich uczuć, obowiązków względem mojej rodziny. To wszystko jest tak bardzo trudne.
-Rozumiem cię. Świat często jest niesprawiedliwi. Jedni mają wszystko,a inni same zmartwienia. Taki jest już świat i nic na to nie poradzisz. Musisz po prostu zaakceptować to co ci los daje i czerpać z niego najwięcej szczęścia, albo możesz po prostu zamknąć się w sobie, bądź skończyć ze swoim życiem. Ja wybrałem obcje numer jeden, a ty którą wybierasz?
- Ja również ją wybieram.
-Jesteśmy młodzi więc korzystajmy z tego, że wszystko co zrobimy zostanie nam wybaczone. Nie przejmujmy się tym co inni powiedzą. Po prostu zróbmy to co jest dla nas najlepsze.
Po wypowiedzeniu tych słów Harry delikatnie i powoli pochylił się w moją stronę , najwyraźniej chcąc dać mi czas na wycofanie się, gdybym uznał to za słuszne. W końcu mnie pocałował. Miał ciepłe usta i ładnie pachniał. Pocałunek był miękki i przyjemny. Zapragnąłem, żeby dłużej trwał, ale niestety skończył się za szybko dla mnie.
Genialna część ! Zresztą jak każda ;) Kiedy dodasz następną ?
OdpowiedzUsuńMożliwe, że kolejna część pojawi się na początku kwietnia. Pozdrawiam :)
UsuńTo super bo jestem ciekawa jak potoczy się akcja ;)
Usuń