Czy ja już mówiłem, że nie lubię poniedziałków. Najgorzej jest wstać rano. No i pierwsza lekcja, którą jest geografia, przedmiot, którego nie cierpię z całego serca.
Myślałem, że lekcja jak zawsze będzie nudna, ale nauczycielka podzieliła nas na grupy dwuosobowe. Nie powiem, ucieszyłem się z tego powodu, ponieważ zawsze była to jakaś odskocznia od normalnych lekcji. Moim partnerem został Harry. W głębi serca poczułem rozchodzące się ciepło. Eleonor popatrzyła na mnie ze smutkiem. Zapewne chciała, abym był na miejscu Zayna, (chłopaka, do którego nie pawała sympatią). Nie powiem, ja też. Był to okropny chłopak. Ciągle podrywał jakieś dziewczyny, które już po jednej wspólnej nocy, porzucał.
Już po chwili obok mnie znalazł się mój partner. Partner? Śmiesznie to musi brzmieć. Mniejsza z tym. Od razu zabraliśmy się do roboty. Już po 20 minutach skończyliśmy robić zadanie i zaczęliśmy się nudzić. Zacząłem się mu przyglądać. Miał piękne, szmaragdowe oczy. Takiego odcienia jeszcze nigdy nie widziałem. Do tego zniewalający uśmiech oraz przesłodkie dołeczki. Na pewno nie chciałby wiedzieć, że myślę o jego dołeczkach w taki sposób. No ja pewnie też nie chciałbym, aby dziewczyny mówiły, że wyglądam słodko. Przecież to jest przeciwieństwem mężczyzny. On powinien być silny, męski, a nie sweet.
-Mogę cię o coś zapytać?
-Oczywiście.
-Wiem, że dobrze idzie ci matematyka. Mi niestety nie koniecznie tak dobrze. Mógłbyś mi pomóc w niej. No wiesz, ostatnio dostałem niezbyt pozytywną ocenę z tego przedmiotu, a nie chciałbym być zagrożony. Pomożesz mi?
-Myślę, że możemy spróbować. Tylko kiedy? Mam już zajętą środę, piątek oraz rano sobotę, to może jutro. Co ty na to?
-Mogę się dostosować. Jeszcze raz dziękuję. Od razu mówię, że nie będzie ze mną łatwo, ponieważ matma to chyba jedyny przedmiot, z którym zawsze miałem problemy. Jeszcze jedno. Mógłbyś mi podać swój numer telefonu.
-Napiszę ci na kartce.
Hey, I just met you, and this is crazy,
But here's my number, so call me, maybe?
It's hard to look right, at you baby,
But here's my number, so call me, maybe?
But here's my number, so call me, maybe?
It's hard to look right, at you baby,
But here's my number, so call me, maybe?
513854274
Louis
Podałem Harremu karteczkę. Przeczytawszy ją, zaczął się śmiać. Stwierdził, że jest prawie tak samo jak w tym teledysku, tylko brakuje jeszcze dziewczyny. Wybuchnęliśmy śmiechem. Niestety nauczycielka musiała nas upomnieć. To było okropne. Wzrok, jakim nas obdarzyła był przerażający. Nie rozumiem tego. Po raz pierwszy ktoś przyłapał mnie na rozmowie podczas lekcji, ale ona już chciałaby nam wpisać uwagę do dziennika. To jest nie sprawiedliwe.
Na długiej przerwie wciąż myślałem o nim. Dlaczego? Sam nie wiem. Może to przez jego loczki, a może przez ten niesamowity uśmiech. Dlaczego on tak na mnie działa? No pytam się. Znów pan Tomlinson musi sobie komplikować życie. Dlaczego mam uczucie deja vu? No tak, już przypomniałem sobie niezapomnianą imprezę w szkole, podczas której musiałem z siebie zrobić kompletnego dupka. Czy już komuś mówiłem, że przyciągam problemy. Jestem jak magnez tylko, że zamiast metalu przyciągam kolejne kłopoty. Czemu jestem na nie skazany?
Wiedziałem, że ta impreza przyniesie problemy, ale jaki młody człowiek przejmowałby się tym. Teraz wiem, że ten feralny dzień zmienił moje życie. Wszyscy do tej pory uważali mnie za miłego kolesia, który nigdy w życiu nie stanie się popularny, znany nie tylko w swojej szkole. Uważali mnie za kujona. Może należałem do najpopularniejszej paczki w całej szkole, ale to nie oznaczało, że byłem lubiany. Czułem się przy nich jak piąte koło u wozu, ale nie zwracałem na to uwagi. Później naprawdę chciałem być taki jak oni. Uważałem ich za osoby, które powinno się naśladować. Jak bardzo się myliłem. Byli po prostu kompletnymi idiotami zadufanymi w sobie. Traktowali innych okropnie. Ciągle się z nich śmiali. Na dodatek traktowali ich jako osoby na posyłki:” Ann przynieś mi kawę. Weź skocz po coś słodkiego”.
Wciąż z mojej głowy nie mogą wyjść słowa, które wyszły z ich ust w moją stronę. Zabolały i to jak. Przez nich zdałem sobie dopiero sprawę, że nie jestem taki jak oni. Prawdopodobnie nigdy taki już nie będę. To wszystko co się wydarzyło w ciągu zaledwie kilku chwil zmieniło mnie. Nigdy nie będę tym samym chłopakiem, którym byłem jeszcze w zeszłym roku. Jedna chwila zatracenia może zrujnować życie. Moje zrujnowała. Kilka kieliszków trunku. Jeden taniec. Jeden pocałunek. Jedno słowo, które zmieniło moje życie. Coś mi się wydaje, że nigdy nie zapomnę o nim. Mówią, że to tylko jedno słowo, ale skutki, jakie po nim nastąpiły, zawsze będą siedziały w mojej głowie. Strasznie bolało, boli i będzie bolało.
Po tym wszystkim bałem się spojrzeć w oczy Lucasowi, którego naprawdę polubiłem. Myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi, ale bardzo się pomyliłem. Nie oszczędził mi przykrych słów, które bardzo zabolały. Sprawiły, że moje serce roztrzaskało się na miliony malutkich kawałeczków. Potraktował mnie jak jakiegoś psychopatę. Ciągle nabijał się ze mnie. Jak to możliwe, że jego kolega tak po prostu się w nim zakochał. Przecież ja tego nie chciałem. Może nie powinienem przepraszać za uczucie, ale z chęcią cofnąłbym czas, aby nigdy do tego nie doszło. Wciąż pamiętam jego wzrok pełen pogardy do mojej osoby. Jak wyśmiewał mnie wraz z „naszymi kolegami”. To wszystko tak bardzo bolało.
Na szczęście wszystko już się skończyło. Mam nadzieję, że ich już nigdy nie zobaczę. To, co przez nich przeżyłem jest okropne. Gdy dowiedziałem się, że mama dostałą nową pracę strasznie się ucieszyłem. Dzięki temu mogę w nowej szkole wszystko zacząć od początku. Niestety na mojej drodze znów ktoś pojawił się. Te jego oczy oraz niesamowite włosy. Jego uśmiech jest wręcz zniewalający. To wszystko znowu skończy się tak samo. Uczucie pustki, ból. Nie chcę przez to przechodzić. Po co zgodziłem się na te korki z matmy. Może gdybym nie zgodził się na nie, to wszystko potoczyłoby się inaczej. Nie czułbym się teraz jak śmieć, którym może i jestem. Wiem, że nic z nich dobrego nie wyniknie. Mogę być pewny, że tym razem mama nie rzuciłaby pracy, aby wyjechać z tego miasta. To wszystko mnie przytłacza. Moje życie jest okropne.
***********
Gdzie on się podziewa? Przecież miał przyjść o 15, a jest już 16. Musi to śmiesznie wyglądać. Od godziny siedzę sam przy stoliku z wypitą herbatą. Kelner już nieraz podchodził do mnie, aby się zapytać czy nie mam ochoty na coś jeszcze. Oczywiście, że tak. Tylko on nie może mi tego ofiarować. Jaki ja jestem głupi. Ileż można na niego czekać. Po prostu mnie wystawił. Poczułem się jak jakiś kretyn, który nigdy nie znajdzie na całym świecie osoby, która go polubi. No może Eleonor, ale ona lubi mnie inaczej. Nie patrzy na mnie jak na przyjaciele, ale jak na jakiegoś przystojniaka. Widzę, jak patrzy na mnie. Jak czerwieni się, gdy lekko się do niej uśmiechnę. To wszystko bardzo boli, ponieważ kogoś innego chciałbym do takiego stanu doprowadzać. Na jego policzkach chciałbym widzieć rumieńce, a nie na jej. Sam nie wiem co powinienem ze sobą zrobić. Może powinienem jej powiedzieć prawdę, że tak naprawdę traktuję ją po prostu jak przyjaciółkę, a nie osobę, z którą mógłbym spróbować zbudować poważny związek. Czemu dopiero teraz to sobie uświadomiłem? Przecież ja dawałem jej nadzieję tymi wszystkimi gestami.
Oj Louis lubisz sobie komplikować życie i to jak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz