piątek, 1 lutego 2013

Fourth


Czas strasznie szybko płyną. Pewnego dnia przyjechał do nas ojciec ze swoją dziewczyną Cher. Kobieta okazała się pulchną czterdziestolatką, która ma syna w moim wieku. Jak się później okazało, nazywa się Liam i mieszka z moim ojcem w Glasgow. Podobno to strasznie miły młody człowiek, ale ja nie wiem, czy chciałbym go poznać. Coś mi się wydaje, że nasi rodzice chcą abyśmy się zaprzyjaźnili.

Ojciec przyjechał tylko po to, aby nas zaprosić na wesele, które odbędzie się pod koniec października. Pozostało bardzo niewiele czasu. Chce abym przed weselem, czyli w ten weekend do nich przyjechał. . Nie wiem, czy chcę tam jechać. Po co niby mam poznać Liama, skoro i tak nie będziemy ze sobą utrzymywali kontaktu. Będziemy tylko przyrodnim rodzeństwem, tylko tyle.

Podróż była bardzo wyczerpująca. Do Glasgow przejechałem późnym wieczorem. Zegarek wskazywał godzinę 11:54. Gdy podjechaliśmy pod dom na zewnątrz czekali na na mnie i na tatę Cher i Liam. No to teraz trzeba będzie się cały czas uśmiechać. Trzeba być „dobrze wychowanym”.

Wolnym krokiem podszedłem do mojej przyszłej macochy. Przytuliła mnie oraz wycałowała.

-Jak miło, że do nas przyjechałeś. Jak minęła ci podróż. Chciałabym ci przedstawić mojego syna Liama. Mam nadzieję, że się zaprzyjaźnicie.

Podszedłem do niego. Uścisnęliśmy sobie ręce. Liam jest brunetem o kręconych włosach, który ma duże brązowe oczy. Stwierdziłem,że gdybym był dziewczyną, pewnie powiedziałbym, że jest przystojny.

Po przywitaniu wszyscy ruszyliśmy w stronę wejścia do domu. Było już grubo po północy. Cher kazała Liamowi zaprowadzić mnie do swojej sypialni. Czyli na to wychodzi, że teraz będziemy spać w jednym pomieszczeniu. Chyba ich pogięło. Nie zgadzam się na coś takiego.

Pokój był dość duży. Po obu stronach pokoju stały jednoosobowe łóżka. Na środku było duże biurko. Obok niego stała wielka szafa. Ściany są pomalowane na niebiesko. Pokój był ładny i przestronny. Można powiedzieć, że był on przytulny. Przez okno do pokoju wpadało blade światło latarni.

-Przepraszam za to, że będziemy musieli spać w jednym pomieszczeniu we dwoje.
-Nie ma sprawy. Masz bardzo ładny pokój.
-Dzięki. Jest już późno więc może się położymy. Łazienka jest za tymi drzwiami.

Po szybkim pobycie w toalecie, wróciłem do pokoju. Od razu podszedłem do łóżka. Na uszy założyłem słuchawki. Już po chwili leciały pierwsze takty mojej ulubionej piosenki.
************
-Jak ci się podoba nowa szkoła, nowe miasto, znajomi?
-Jest spoko. Nauczyciele nie są tacy źli. No może z wyjątkiem pana od matmy. Jest beznadziejny. Co chwila robi nam kartkówki oraz sprawdziany. Ja tam nie mam problemów z matmą, ale nie mogę tego powiedzieć o reszcie mojej klasy. Z ostatniego sprawdzianu wszyscy oprócz mnie dostali jedynki. Miasto jest ok. Może nie jest jakoś strasznie duże, ale jest kilka fajnych miejsc. Znajomi, no cóż nie mam ich za dużo. Poznałem pewną dziewczynę Eleonor oraz chłopaka Nialla. To chyba tyle. Teraz ty mi coś opowiedz o sobie.
-Z tego co wiem, ty wiesz, że mam 17 lat. Glasgow to okropne miasto. Nie mogę się doczekać kiedy się stąd wyprowadzę. Marzy mi się Londyn. Chciałbym studiować na tamtejszym uniwersytecie sztukę. A ty jak widzisz swoją przyszłość?
-Chciałbym zostać nauczycielem angielskiego albo muzyki albo sztuki.
-Całe życie w szkole. Hahaha. No ale są jakieś plusy tego. Młode dziewczyny, więc mogłoby być ciekawie.
-Jesteś przerażający. Nie chce być nauczycielem tylko dlatego, że mógłbym codziennie spotykać młode, niepełnoletnie dziewczyny. Jeżeli bym tak chciał, to zostałbym barmanem w jakimś znanym klubie. A ty tylko o jednym myślisz.
-A o czym mam niby myśleć. Mam 17 lat i chcę się cieszyć życiem, swoją młodością. Przecież nie będę szukał teraz dziewczyny, z którą się kiedyś ożenię. Jeszcze mam czas. Teraz liczą się tylko dziewczyny.

Ależ z tego Liama dupek. Zachowuję się tak samo jak moi byli przyjaciele. Dziewczyny, imprezy. Ale bym się śmiał, gdyby okazało się, że Liam wpadł z jakąś dziewczyną. Ale by było. Oj, współczułbym temu dzieciakowi. Liam na pewno nie byłby dobrym ojcem. Pewnie od razu rzuciłby tę dziewczynę i powiedziałby jej, że to już nie jego sprawa.
********
Ostatni dzień u mojego ojca strasznie szybko zleciał. Nim zauważyłem, a już siedziałem w autobusie. Znów ta okropna podróż. Jak ja tego nie cierpię. Na szczęście mogłem w końcu napisać do mojej przyjaciółki Eleonor. Ale czy ja mogę ją nazywać przyjaciółką? Nie mam pojęcia co jest między nami. Niby się jeszcze nie całowaliśmy, ale przecież ja widzę jak ona patrzy na mnie. Jak się rumieni, gdy się do niej uśmiecham. Strasznie uroczo wygląda z zaróżowionymi policzkami.

Od Louisa.
Witaj. Co tam u ciebie słychać?
U mnie straszne nudy. Właśnie wracam
do domu. Przepraszam, że tak długo
się nie odzywałem, ale bałem się, że mój „brat”
może to odczytać. Będę za jakieś dwie godziny,
więc możemy się dziś jeszcze spotkać.
Przesyłam buziaczki xxx
Długo nie musiałem czekać na odpowiedź:

Od Eleonor.
Cześć. Strasznie się cieszę, że dziś cię zobaczę.
Może podejdę na przystanek autobusowy.
Do zobaczenia przystojniaku.
Xxx.
Gdy przeczytałem słowo: przystojniaku, prawie się zadławiłem powietrzem. Może faktycznie jesteśmy parą. Mam nadzieję, że tak. Naprawdę coś do niej czuje. Najgorsze jest w tym to, że sam nie wiem co to jest. Zauroczenie?

Po szybach zaczęły powoli spływać kropelki deszczu. Wyglądało to, jak taniec. Każda z nich chciała znaleźć sobie parę, aby razem móc przebyć drogę. Nie wiem czemu,ale nagle pomyślałem o życiu. Jest ono strasznie podobne do tych niewielkich kropel deszczu. My ludzie też szukamy partnera, z którym mamy zamiar spędzić resztę swojego życia. Chcemy z nim przejść przez wiele pięknych chwil, które odcisną piętno w naszym jakże krótkim życiu.

Nim się obejrzałem, a już wjeżdżałem na przystanek. Z okna widziałem czekającą na mnie dziewczynę. Stała pod dachem, ponieważ pada deszcz. Eleonor wyglądała uroczo. Na jej włosach można było zauważyć malutkie kropelki życiodajnej wody. Chciałbym ją mocno uścisnąć. Sprawić, aby zapomniała o bożym świecie. Nagle pomyślałem o osobie mającej piękne, brązowe loczki, które lekko zasłaniały szmaragdowe oczy. Może Eleonor tak naprawdę nie jest tą osobą, którą chciałbym przytulać, całować. Czemu nie mogę być wdzięczy Bogu za to, że na drodze mojego życia stanęła Eleonor? Naprawdę chciałbym się z tego cieszyć, ale zawsze jest jakieś ale. Jedni kochają osoby, które nie zasługują na ich miłość. Inni darzą uczucie osób, którzy niestety nie odwzajemniają tego niezwykłego uczucia . Już się przyzwyczaiłem do tego, że moje życie zawsze musi iść pod górę. Taki jest już mój los. Przynajmniej poznałem tą niezwykłą osobę i mogę na nią ukradkiem patrzyć, ponieważ jestem pewien, że ta osoba nie darzy mnie tym samym uczuciem. Chciałbym aby to się zmieniło.

Autobus się zatrzymał. Niezdarnie wyszedłem z niego. Miałem ogromną torbę, więc to był nie mały problem. Na szczęście szybko sobie z nim poradziłem. Nawet nie zdążyłem wyjść z tłumu, gdy na swoim policzku poczułem czyjeś usta.

-Strasznie za tobą tęskniłam. Mam nadzieję, że masz chwilkę. Może pójdziemy do naszej kawiarni?
-Ja też strasznie za tobą tęskniłem. Cały czas o tobie myślałem. Wiesz co, mam chwilkę wolnego, więc z chęcią.

Torbę przewiesiłem sobie przez ramię, a palce drugiej ręki splotłem z palcami mojej przyjaciółki. Już po kwadransie siedzieliśmy w kawiarni pijąc gorącą czekoladę oraz zajadając się pyszną szarlotką.

Po zjedzeniu ciastka oraz wypiciu gorącej czekolady, powoli zaczęliśmy zbierać się do wyjścia. Niestety wstając potrąciłem kelnera, który niósł gorącą kawę. Zostałem nią poparzony. To było okropne. Na dodatek usłyszałem śmiech osoby, którą naprawdę polubiłem. Odwróciłem się w tamtą stronę, ale dostrzegłem tylko loczki osoby wychodzącej z lokalu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz