-Hej. Przepraszam za spóźnienie, ale mama mnie zatrzymała w domu.
-Hej. A tak na marginesie telefon chyba posiadasz, to dlaczego go nie używasz.?
-Nie pomyślałem o tym. Przepraszam.
-Nie pomyślałem o tym. Przepraszam.
-Wybaczę ci jeśli postawisz mi szarlotkę.- Wybuchliśmy śmiechem.
-Oczywiście, a teraz zabierajmy się do pracy.
Położyłem przed Harrym zeszyt, w którym były zapisane różnego rodzaju zadania. Widząc jego minę wybuchłem śmiechem. Był przerażony. Od razu stwierdził, że nic z tego nie wyjdzie, ponieważ matma to najgorszy przedmiot na świecie oraz, że to tylko i wyłącznie dzieło szatana, że powstała taka dziedzina nauki. Usłyszawszy to prawie zakrztusiłem się kawałkiem szarlotki, który akurat był w mojej buzi.
Zacząłem mu tłumaczyć najprostszy przykład, który dla niego przygotowałem. Na początku niezbyt załapał o co w nim chodzi, ale po dobrych 10 minutach to zrozumiał. Boże. Przecież to był tylko jeden przykład. Coś mi się wydaję, że Harry nie kłamał mówiąc, że matma idzie mu opornie. Po chwili już sam próbował rozwiązać kolejny podpunkt. Niestety pomylił się w obliczeniach. Gdy mu to oznajmiłem, zaczął mnie przepraszać i obiecał, że następnym razem już nie zrobi takiego prostego błędu.
Strasznie się nudziłem, więc postanowiłem poobserwować ukradkiem mojego „ucznia”. Jak to fajnie brzmi. Zaraz wyjdzie na to, że jestem jakimś pedofilem. Cha cha. Mniejsza z tym. Harry w tym czasie niczego nieświadomy rozwiązywał kolejne zadanie. Na jego twarzy można było zobaczyć zawzięcie. Można wręcz powiedzieć, że słyszałem jak mu trybiki działają. Był niezwykle skupiony na swojej pracy. Leciutko wystawił język zagryzając go. Nawet nie zdawał sobie z tego sprawy, jak ten malutki gest na mnie podziałał. W głębi serca poczułem rozchodzące się ciepło. Czemu on tak na mnie działa?
-Jestem brudny czy coś?
-Nie. Czemu tak twierdzisz?
- Widzę, jak się we mnie wpatrujesz. Mam wrażenie, że wzrokiem chciałbyś mnie zjeść.
-Z wielką chęcią. Wracaj do zadania, a ja znów będę się w ciebie wpatrywał. Chyba ci to nie przeszkadza?
-Ależ oczywiście, że nie. Możesz kontynuować swoje zajęcie, ponieważ ja już zabieram się za tą głupią matematykę.
***********
Dziś postanowiłem poważnie porozmawiać z Eleonor. Chcę być wobec niej szczery. Jest wspaniałą dziewczyną, którą nigdy nie pokocham. Nie wiem, jak na to zareaguje. Zapewne będzie jej smutno,ale nie chcę jej oszukiwać. Nie chcę udawać, że jest między nami w porządku, że się w niej zakochałem. Może jeszcze do niedawna tak myślałem, ale teraz wiem, że nie jest to prawda. Nie mógłbym jej pokochać, ponieważ nie jest taka jak on. Ja nawet nie wiem, czy w ogóle mi to wszystko wybaczy. To, że przez ten czas ja ją po prostu okłamywałem... Jestem okropny. Nie poznaję siebie. Dawniej byłem inny. No może wtedy inaczej patrzyłem na życie, ale to wszystko powoli mnie przerasta. Ja nawet nie wiem czy on mnie lubi.
Umówiliśmy się na spotkanie w parku. Mimo późnej jesieni pogoda była śliczna. Ostatnimi dniami padało, ale na szczęście dziś wyszło słońce, które lekko przechodziło między konarami drzew otulając moją twarz. Na ziemi już leżały różnokolorowe drzewa, więc szedłem jak po dywanie.
Zobaczywszy po drugiej stronie Eleonor, lekko się zestresowałem. Kto niby byłby na moim miejscu spokojny. Właśnie miałem powiedzieć dziewczynie, że nie jestem nią zainteresowany. Jak mam jej to powiedzieć. Już wyobrażam sobie jej minę przepełnioną smutkiem. Dlaczego musiała mnie polubić, a nie jakiegoś innego chłopaka, który odwzajemniłby jej uczucie. To chyba będzie jeden z najgorszych dni w moim życiu.
Po przywitaniu usiedliśmy na ławeczce. Na początku milczeliśmy. Było dla mnie jak lekarstwo, po bardzo ciężkim tygodniu. Po chwili Eleonor zaczęła opowiadać mi o tym, że na święta wybiera się do Paryża. Czyż to nie wspaniałe. Też chciałbym w przyszłości pojechać do miasta miłości, ale tylko w wypadku, że pewien chłopak z loczkami wraz ze mną pojedzie tam.
-Eleonor chciałbym ci coś powiedzieć.
-Coś się stało?
-Proszę cię wysłuchaj mnie do samego końca. Mam nadzieję, że wiesz jak bardzo cię lubię. Jesteś najwspanialszą dziewczyną jaką do tej pory spotkałem. Jesteś mądra, zabawna oraz inteligentna, a na dodatek piękna. Nieraz widziałem jak chłopcy się na ciebie patrzyli. Uważam, że niektórzy chcieliby być na moim miejscu. Chcieliby móc spędzać z tobą tyle czasu, ile ja. Chcieli chodzić z tobą do kina oraz do różnych kawiarenek. To co teraz powiem może być dla ciebie naprawdę wielkim szokiem. Mam nadzieję, że wiesz jak bardzo cię kocham. Dobrze usłyszałaś. Kocham cię, ale nie tak jak chciałbym. Uważam cię za moją małą siostrzyczkę, a nie jak partnerkę. Tak naprawdę żadna kobieta nie zrobi na mnie takiego wrażenia, że mógłbym się w niej zakochać. Jestem gejem. Przepraszam.
-Louis za co przepraszasz. Trochę zaskoczyłeś mnie. Nigdy nie powiedziałabym, że jesteś gejem i z czystym sumieniem mogę ci powiedzieć, że nie przeszkadza mi to. Wiem, że nam nigdy by się nie ułożyło, ponieważ ja też się w tobie nie zakochałam, również traktuję cię jak brata. Dziękuje, że byłeś ze mną szczery. Tak naprawdę jesteś wspaniałym facetem i jestem pewna, że już za niedługo odnajdziesz idealnego chłopaka dla siebie. A wiesz co, mam małe przypuszczenia, że ty już go odnalazłeś. Życzę ci dużo szczęścia i wiedz, że nigdy się od ciebie nie odwrócę. Choćby nie wiem co się stało, zawsze będę przy tobie.
-Podoba ktoś ci się?
-Sama nie wiem, możliwe. Niestety nie umiem odróżniać uczuć, które w sobie skrywam. Na początki myślałam, że może ty też mnie lubisz, a teraz dowiaduję się, że ty wolisz chłopaków. Nie bierz tego do siebie, ale ja zawsze muszę spotykać facetów, którzy nie interesują się mną. Najpierw był Eric a teraz ty. Boję się, że on też może się okazać gejem. Jeśli tak, to się chyba zabiję.
-Nie mów tak. Na pewno ten chłopak zakocha się w tobie po uszy i będziecie żyli długo i szczęśliwie. O czym ja mówię, przecież tak naprawdę nigdy w prawdziwym życiu nie jest tak jak w bajce. Nie będę ci wciskał kitu. Na początku całuski, potem seks, zdrada i w końcu złamane serce. Wiesz, ja też przez to przechodziłem.
-Czy to oznacza, że już nie jesteś prawiczkiem?
-Uwierz mi, nie chcesz znać odpowiedzi na to pytanie.
**************
Kładąc się do łóżka, zobaczyłem na moim telefonie ikonkę oznaczającą wiadomość tekstową. Ciekawe od kogo? Zdziwiłem się czytając ją, ponieważ po pierwsze nie wiem od kogo jest, bo ten ktoś napisał z zastrzeżonego numeru,a po drugie teks był niezwykle interesujący.
Do Louisa
Wiem, że nie wiesz kim jestem.
Może to dobrze, ponieważ bałbym się potem
do ciebie odezwać.
Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak moje
ciało na ciebie reaguje, na każdy twój uśmiech.
Lubię patrzeć na ciebie, gdy rozwiązujesz zadanie z matematyki.
Robisz wtedy taką śmieszną minkę.
Może jeszcze kiedyś do ciebie napiszę.
Póki co mówię ci dobranoc.
Buziaczki od cichego wielbiciela.
Chciałbym dowiedzieć się kim jest ta osoba, która wysłała mi tą przepiękną wiadomość. Chciałbym mu się odwdzięczyć, ale ja nawet nie wiem kto to jest. Może kiedyś się dowiem. Mam taką nadzieję.