sobota, 23 lutego 2013

Sixth


-Hej. Przepraszam za spóźnienie, ale mama mnie zatrzymała w domu.
-Hej. A tak na marginesie telefon chyba posiadasz, to dlaczego go nie używasz.?
-Nie pomyślałem o tym. Przepraszam.
-Wybaczę ci jeśli postawisz mi szarlotkę.- Wybuchliśmy śmiechem.
-Oczywiście, a teraz zabierajmy się do pracy.

Położyłem przed Harrym zeszyt, w którym były zapisane różnego rodzaju zadania. Widząc jego minę wybuchłem śmiechem. Był przerażony. Od razu stwierdził, że nic z tego nie wyjdzie, ponieważ matma to najgorszy przedmiot na świecie oraz, że to tylko i wyłącznie dzieło szatana, że powstała taka dziedzina nauki. Usłyszawszy to prawie zakrztusiłem się kawałkiem szarlotki, który akurat był w mojej buzi.

Zacząłem mu tłumaczyć najprostszy przykład, który dla niego przygotowałem. Na początku niezbyt załapał o co w nim chodzi, ale po dobrych 10 minutach to zrozumiał. Boże. Przecież to był tylko jeden przykład. Coś mi się wydaję, że Harry nie kłamał mówiąc, że matma idzie mu opornie. Po chwili już sam próbował rozwiązać kolejny podpunkt. Niestety pomylił się w obliczeniach. Gdy mu to oznajmiłem, zaczął mnie przepraszać i obiecał, że następnym razem już nie zrobi takiego prostego błędu.

Strasznie się nudziłem, więc postanowiłem poobserwować ukradkiem mojego „ucznia”. Jak to fajnie brzmi. Zaraz wyjdzie na to, że jestem jakimś pedofilem. Cha cha. Mniejsza z tym. Harry w tym czasie niczego nieświadomy rozwiązywał kolejne zadanie. Na jego twarzy można było zobaczyć zawzięcie. Można wręcz powiedzieć, że słyszałem jak mu trybiki działają. Był niezwykle skupiony na swojej pracy. Leciutko wystawił język zagryzając go. Nawet nie zdawał sobie z tego sprawy, jak ten malutki gest na mnie podziałał. W głębi serca poczułem rozchodzące się ciepło. Czemu on tak na mnie działa?

-Jestem brudny czy coś?
-Nie. Czemu tak twierdzisz?
- Widzę, jak się we mnie wpatrujesz. Mam wrażenie, że wzrokiem chciałbyś mnie zjeść.
-Z wielką chęcią. Wracaj do zadania, a ja znów będę się w ciebie wpatrywał. Chyba ci to nie przeszkadza?
-Ależ oczywiście, że nie. Możesz kontynuować swoje zajęcie, ponieważ ja już zabieram się za tą głupią matematykę.
***********
Dziś postanowiłem poważnie porozmawiać z Eleonor. Chcę być wobec niej szczery. Jest wspaniałą dziewczyną, którą nigdy nie pokocham. Nie wiem, jak na to zareaguje. Zapewne będzie jej smutno,ale nie chcę jej oszukiwać. Nie chcę udawać, że jest między nami w porządku, że się w niej zakochałem. Może jeszcze do niedawna tak myślałem, ale teraz wiem, że nie jest to prawda. Nie mógłbym jej pokochać, ponieważ nie jest taka jak on. Ja nawet nie wiem, czy w ogóle mi to wszystko wybaczy. To, że przez ten czas ja ją po prostu okłamywałem... Jestem okropny. Nie poznaję siebie. Dawniej byłem inny. No może wtedy inaczej patrzyłem na życie, ale to wszystko powoli mnie przerasta. Ja nawet nie wiem czy on mnie lubi.

Umówiliśmy się na spotkanie w parku. Mimo późnej jesieni pogoda była śliczna. Ostatnimi dniami padało, ale na szczęście dziś wyszło słońce, które lekko przechodziło między konarami drzew otulając moją twarz. Na ziemi już leżały różnokolorowe drzewa, więc szedłem jak po dywanie.

Zobaczywszy po drugiej stronie Eleonor, lekko się zestresowałem. Kto niby byłby na moim miejscu spokojny. Właśnie miałem powiedzieć dziewczynie, że nie jestem nią zainteresowany. Jak mam jej to powiedzieć. Już wyobrażam sobie jej minę przepełnioną smutkiem. Dlaczego musiała mnie polubić, a nie jakiegoś innego chłopaka, który odwzajemniłby jej uczucie. To chyba będzie jeden z najgorszych dni w moim życiu.

Po przywitaniu usiedliśmy na ławeczce. Na początku milczeliśmy. Było dla mnie jak lekarstwo, po bardzo ciężkim tygodniu. Po chwili Eleonor zaczęła opowiadać mi o tym, że na święta wybiera się do Paryża. Czyż to nie wspaniałe. Też chciałbym w przyszłości pojechać do miasta miłości, ale tylko w wypadku, że pewien chłopak z loczkami wraz ze mną pojedzie tam.

-Eleonor chciałbym ci coś powiedzieć.
-Coś się stało?
-Proszę cię wysłuchaj mnie do samego końca. Mam nadzieję, że wiesz jak bardzo cię lubię. Jesteś najwspanialszą dziewczyną jaką do tej pory spotkałem. Jesteś mądra, zabawna oraz inteligentna, a na dodatek piękna. Nieraz widziałem jak chłopcy się na ciebie patrzyli. Uważam, że niektórzy chcieliby być na moim miejscu. Chcieliby móc spędzać z tobą tyle czasu, ile ja. Chcieli chodzić z tobą do kina oraz do różnych kawiarenek. To co teraz powiem może być dla ciebie naprawdę wielkim szokiem. Mam nadzieję, że wiesz jak bardzo cię kocham. Dobrze usłyszałaś. Kocham cię, ale nie tak jak chciałbym. Uważam cię za moją małą siostrzyczkę, a nie jak partnerkę. Tak naprawdę żadna kobieta nie zrobi na mnie takiego wrażenia, że mógłbym się w niej zakochać. Jestem gejem. Przepraszam.
-Louis za co przepraszasz. Trochę zaskoczyłeś mnie. Nigdy nie powiedziałabym, że jesteś gejem i z czystym sumieniem mogę ci powiedzieć, że nie przeszkadza mi to. Wiem, że nam nigdy by się nie ułożyło, ponieważ ja też się w tobie nie zakochałam, również traktuję cię jak brata. Dziękuje, że byłeś ze mną szczery. Tak naprawdę jesteś wspaniałym facetem i jestem pewna, że już za niedługo odnajdziesz idealnego chłopaka dla siebie. A wiesz co, mam małe przypuszczenia, że ty już go odnalazłeś. Życzę ci dużo szczęścia i wiedz, że nigdy się od ciebie nie odwrócę. Choćby nie wiem co się stało, zawsze będę przy tobie.
-Podoba ktoś ci się?
-Sama nie wiem, możliwe. Niestety nie umiem odróżniać uczuć, które w sobie skrywam. Na początki myślałam, że może ty też mnie lubisz, a teraz dowiaduję się, że ty wolisz chłopaków. Nie bierz tego do siebie, ale ja zawsze muszę spotykać facetów, którzy nie interesują się mną. Najpierw był Eric a teraz ty. Boję się, że on też może się okazać gejem. Jeśli tak, to się chyba zabiję.
-Nie mów tak. Na pewno ten chłopak zakocha się w tobie po uszy i będziecie żyli długo i szczęśliwie. O czym ja mówię, przecież tak naprawdę nigdy w prawdziwym życiu nie jest tak jak w bajce. Nie będę ci wciskał kitu. Na początku całuski, potem seks, zdrada i w końcu złamane serce. Wiesz, ja też przez to przechodziłem.
-Czy to oznacza, że już nie jesteś prawiczkiem?
-Uwierz mi, nie chcesz znać odpowiedzi na to pytanie.
    **************
    Kładąc się do łóżka, zobaczyłem na moim telefonie ikonkę oznaczającą wiadomość tekstową. Ciekawe od kogo? Zdziwiłem się czytając ją, ponieważ po pierwsze nie wiem od kogo jest, bo ten ktoś napisał z zastrzeżonego numeru,a po drugie teks był niezwykle interesujący.
    Do Louisa
    Wiem, że nie wiesz kim jestem.
    Może to dobrze, ponieważ bałbym się potem
    do ciebie odezwać.
    Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak moje
    ciało na ciebie reaguje, na każdy twój uśmiech.
    Lubię patrzeć na ciebie, gdy rozwiązujesz zadanie z matematyki.
    Robisz wtedy taką śmieszną minkę.
    Może jeszcze kiedyś do ciebie napiszę.
    Póki co mówię ci dobranoc.
    Buziaczki od cichego wielbiciela.

    Chciałbym dowiedzieć się kim jest ta osoba, która wysłała mi tą przepiękną wiadomość. Chciałbym mu się odwdzięczyć, ale ja nawet nie wiem kto to jest. Może kiedyś się dowiem. Mam taką nadzieję.

sobota, 9 lutego 2013

Fifth


Czy ja już mówiłem, że nie lubię poniedziałków. Najgorzej jest wstać rano. No i pierwsza lekcja, którą jest geografia, przedmiot, którego nie cierpię z całego serca.
Myślałem, że lekcja jak zawsze będzie nudna, ale nauczycielka podzieliła nas na grupy dwuosobowe. Nie powiem, ucieszyłem się z tego powodu, ponieważ zawsze była to jakaś odskocznia od normalnych lekcji. Moim partnerem został Harry. W głębi serca poczułem rozchodzące się ciepło. Eleonor popatrzyła na mnie ze smutkiem. Zapewne chciała, abym był na miejscu Zayna, (chłopaka, do którego nie pawała sympatią). Nie powiem, ja też. Był to okropny chłopak. Ciągle podrywał jakieś dziewczyny, które już po jednej wspólnej nocy, porzucał.

Już po chwili obok mnie znalazł się mój partner. Partner? Śmiesznie to musi brzmieć. Mniejsza z tym. Od razu zabraliśmy się do roboty. Już po 20 minutach skończyliśmy robić zadanie i zaczęliśmy się nudzić. Zacząłem się mu przyglądać. Miał piękne, szmaragdowe oczy. Takiego odcienia jeszcze nigdy nie widziałem. Do tego zniewalający uśmiech oraz przesłodkie dołeczki. Na pewno nie chciałby wiedzieć, że myślę o jego dołeczkach w taki sposób. No ja pewnie też nie chciałbym, aby dziewczyny mówiły, że wyglądam słodko. Przecież to jest przeciwieństwem mężczyzny. On powinien być silny, męski, a nie sweet.

-Mogę cię o coś zapytać?
-Oczywiście.
-Wiem, że dobrze idzie ci matematyka. Mi niestety nie koniecznie tak dobrze. Mógłbyś mi pomóc w niej. No wiesz, ostatnio dostałem niezbyt pozytywną ocenę z tego przedmiotu, a nie chciałbym być zagrożony. Pomożesz mi?
-Myślę, że możemy spróbować. Tylko kiedy? Mam już zajętą środę, piątek oraz rano sobotę, to może jutro. Co ty na to?
-Mogę się dostosować. Jeszcze raz dziękuję. Od razu mówię, że nie będzie ze mną łatwo, ponieważ matma to chyba jedyny przedmiot, z którym zawsze miałem problemy. Jeszcze jedno. Mógłbyś mi podać swój numer telefonu.
-Napiszę ci na kartce.
Hey, I just met you, and this is crazy,
But here's my number, so call me, maybe?
It's hard to look right, at you baby,
But here's my number, so call me, maybe?
513854274
Louis

Podałem Harremu karteczkę. Przeczytawszy ją, zaczął się śmiać. Stwierdził, że jest prawie tak samo jak w tym teledysku, tylko brakuje jeszcze dziewczyny. Wybuchnęliśmy śmiechem. Niestety nauczycielka musiała nas upomnieć. To było okropne. Wzrok, jakim nas obdarzyła był przerażający. Nie rozumiem tego. Po raz pierwszy ktoś przyłapał mnie na rozmowie podczas lekcji, ale ona już chciałaby nam wpisać uwagę do dziennika. To jest nie sprawiedliwe.

Na długiej przerwie wciąż myślałem o nim. Dlaczego? Sam nie wiem. Może to przez jego loczki, a może przez ten niesamowity uśmiech. Dlaczego on tak na mnie działa? No pytam się. Znów pan Tomlinson musi sobie komplikować życie. Dlaczego mam uczucie deja vu? No tak, już przypomniałem sobie niezapomnianą imprezę w szkole, podczas której musiałem z siebie zrobić kompletnego dupka. Czy już komuś mówiłem, że przyciągam problemy. Jestem jak magnez tylko, że zamiast metalu przyciągam kolejne kłopoty. Czemu jestem na nie skazany?

Wiedziałem, że ta impreza przyniesie problemy, ale jaki młody człowiek przejmowałby się tym. Teraz wiem, że ten feralny dzień zmienił moje życie. Wszyscy do tej pory uważali mnie za miłego kolesia, który nigdy w życiu nie stanie się popularny, znany nie tylko w swojej szkole. Uważali mnie za kujona. Może należałem do najpopularniejszej paczki w całej szkole, ale to nie oznaczało, że byłem lubiany. Czułem się przy nich jak piąte koło u wozu, ale nie zwracałem na to uwagi. Później naprawdę chciałem być taki jak oni. Uważałem ich za osoby, które powinno się naśladować. Jak bardzo się myliłem. Byli po prostu kompletnymi idiotami zadufanymi w sobie. Traktowali innych okropnie. Ciągle się z nich śmiali. Na dodatek traktowali ich jako osoby na posyłki:” Ann przynieś mi kawę. Weź skocz po coś słodkiego”.

Wciąż z mojej głowy nie mogą wyjść słowa, które wyszły z ich ust w moją stronę. Zabolały i to jak. Przez nich zdałem sobie dopiero sprawę, że nie jestem taki jak oni. Prawdopodobnie nigdy taki już nie będę. To wszystko co się wydarzyło w ciągu zaledwie kilku chwil zmieniło mnie. Nigdy nie będę tym samym chłopakiem, którym byłem jeszcze w zeszłym roku. Jedna chwila zatracenia może zrujnować życie. Moje zrujnowała. Kilka kieliszków trunku. Jeden taniec. Jeden pocałunek. Jedno słowo, które zmieniło moje życie. Coś mi się wydaje, że nigdy nie zapomnę o nim. Mówią, że to tylko jedno słowo, ale skutki, jakie po nim nastąpiły, zawsze będą siedziały w mojej głowie. Strasznie bolało, boli i będzie bolało.

Po tym wszystkim bałem się spojrzeć w oczy Lucasowi, którego naprawdę polubiłem. Myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi, ale bardzo się pomyliłem. Nie oszczędził mi przykrych słów, które bardzo zabolały. Sprawiły, że moje serce roztrzaskało się na miliony malutkich kawałeczków. Potraktował mnie jak jakiegoś psychopatę. Ciągle nabijał się ze mnie. Jak to możliwe, że jego kolega tak po prostu się w nim zakochał. Przecież ja tego nie chciałem. Może nie powinienem przepraszać za uczucie, ale z chęcią cofnąłbym czas, aby nigdy do tego nie doszło. Wciąż pamiętam jego wzrok pełen pogardy do mojej osoby. Jak wyśmiewał mnie wraz z „naszymi kolegami”. To wszystko tak bardzo bolało.

Na szczęście wszystko już się skończyło. Mam nadzieję, że ich już nigdy nie zobaczę. To, co przez nich przeżyłem jest okropne. Gdy dowiedziałem się, że mama dostałą nową pracę strasznie się ucieszyłem. Dzięki temu mogę w nowej szkole wszystko zacząć od początku. Niestety na mojej drodze znów ktoś pojawił się. Te jego oczy oraz niesamowite włosy. Jego uśmiech jest wręcz zniewalający. To wszystko znowu skończy się tak samo. Uczucie pustki, ból. Nie chcę przez to przechodzić. Po co zgodziłem się na te korki z matmy. Może gdybym nie zgodził się na nie, to wszystko potoczyłoby się inaczej. Nie czułbym się teraz jak śmieć, którym może i jestem. Wiem, że nic z nich dobrego nie wyniknie. Mogę być pewny, że tym razem mama nie rzuciłaby pracy, aby wyjechać z tego miasta. To wszystko mnie przytłacza. Moje życie jest okropne.
***********
Gdzie on się podziewa? Przecież miał przyjść o 15, a jest już 16. Musi to śmiesznie wyglądać. Od godziny siedzę sam przy stoliku z wypitą herbatą. Kelner już nieraz podchodził do mnie, aby się zapytać czy nie mam ochoty na coś jeszcze. Oczywiście, że tak. Tylko on nie może mi tego ofiarować. Jaki ja jestem głupi. Ileż można na niego czekać. Po prostu mnie wystawił. Poczułem się jak jakiś kretyn, który nigdy nie znajdzie na całym świecie osoby, która go polubi. No może Eleonor, ale ona lubi mnie inaczej. Nie patrzy na mnie jak na przyjaciele, ale jak na jakiegoś przystojniaka. Widzę, jak patrzy na mnie. Jak czerwieni się, gdy lekko się do niej uśmiechnę. To wszystko bardzo boli, ponieważ kogoś innego chciałbym do takiego stanu doprowadzać. Na jego policzkach chciałbym widzieć rumieńce, a nie na jej. Sam nie wiem co powinienem ze sobą zrobić. Może powinienem jej powiedzieć prawdę, że tak naprawdę traktuję ją po prostu jak przyjaciółkę, a nie osobę, z którą mógłbym spróbować zbudować poważny związek. Czemu dopiero teraz to sobie uświadomiłem? Przecież ja dawałem jej nadzieję tymi wszystkimi gestami.

Oj Louis lubisz sobie komplikować życie i to jak.

piątek, 1 lutego 2013

Fourth


Czas strasznie szybko płyną. Pewnego dnia przyjechał do nas ojciec ze swoją dziewczyną Cher. Kobieta okazała się pulchną czterdziestolatką, która ma syna w moim wieku. Jak się później okazało, nazywa się Liam i mieszka z moim ojcem w Glasgow. Podobno to strasznie miły młody człowiek, ale ja nie wiem, czy chciałbym go poznać. Coś mi się wydaje, że nasi rodzice chcą abyśmy się zaprzyjaźnili.

Ojciec przyjechał tylko po to, aby nas zaprosić na wesele, które odbędzie się pod koniec października. Pozostało bardzo niewiele czasu. Chce abym przed weselem, czyli w ten weekend do nich przyjechał. . Nie wiem, czy chcę tam jechać. Po co niby mam poznać Liama, skoro i tak nie będziemy ze sobą utrzymywali kontaktu. Będziemy tylko przyrodnim rodzeństwem, tylko tyle.

Podróż była bardzo wyczerpująca. Do Glasgow przejechałem późnym wieczorem. Zegarek wskazywał godzinę 11:54. Gdy podjechaliśmy pod dom na zewnątrz czekali na na mnie i na tatę Cher i Liam. No to teraz trzeba będzie się cały czas uśmiechać. Trzeba być „dobrze wychowanym”.

Wolnym krokiem podszedłem do mojej przyszłej macochy. Przytuliła mnie oraz wycałowała.

-Jak miło, że do nas przyjechałeś. Jak minęła ci podróż. Chciałabym ci przedstawić mojego syna Liama. Mam nadzieję, że się zaprzyjaźnicie.

Podszedłem do niego. Uścisnęliśmy sobie ręce. Liam jest brunetem o kręconych włosach, który ma duże brązowe oczy. Stwierdziłem,że gdybym był dziewczyną, pewnie powiedziałbym, że jest przystojny.

Po przywitaniu wszyscy ruszyliśmy w stronę wejścia do domu. Było już grubo po północy. Cher kazała Liamowi zaprowadzić mnie do swojej sypialni. Czyli na to wychodzi, że teraz będziemy spać w jednym pomieszczeniu. Chyba ich pogięło. Nie zgadzam się na coś takiego.

Pokój był dość duży. Po obu stronach pokoju stały jednoosobowe łóżka. Na środku było duże biurko. Obok niego stała wielka szafa. Ściany są pomalowane na niebiesko. Pokój był ładny i przestronny. Można powiedzieć, że był on przytulny. Przez okno do pokoju wpadało blade światło latarni.

-Przepraszam za to, że będziemy musieli spać w jednym pomieszczeniu we dwoje.
-Nie ma sprawy. Masz bardzo ładny pokój.
-Dzięki. Jest już późno więc może się położymy. Łazienka jest za tymi drzwiami.

Po szybkim pobycie w toalecie, wróciłem do pokoju. Od razu podszedłem do łóżka. Na uszy założyłem słuchawki. Już po chwili leciały pierwsze takty mojej ulubionej piosenki.
************
-Jak ci się podoba nowa szkoła, nowe miasto, znajomi?
-Jest spoko. Nauczyciele nie są tacy źli. No może z wyjątkiem pana od matmy. Jest beznadziejny. Co chwila robi nam kartkówki oraz sprawdziany. Ja tam nie mam problemów z matmą, ale nie mogę tego powiedzieć o reszcie mojej klasy. Z ostatniego sprawdzianu wszyscy oprócz mnie dostali jedynki. Miasto jest ok. Może nie jest jakoś strasznie duże, ale jest kilka fajnych miejsc. Znajomi, no cóż nie mam ich za dużo. Poznałem pewną dziewczynę Eleonor oraz chłopaka Nialla. To chyba tyle. Teraz ty mi coś opowiedz o sobie.
-Z tego co wiem, ty wiesz, że mam 17 lat. Glasgow to okropne miasto. Nie mogę się doczekać kiedy się stąd wyprowadzę. Marzy mi się Londyn. Chciałbym studiować na tamtejszym uniwersytecie sztukę. A ty jak widzisz swoją przyszłość?
-Chciałbym zostać nauczycielem angielskiego albo muzyki albo sztuki.
-Całe życie w szkole. Hahaha. No ale są jakieś plusy tego. Młode dziewczyny, więc mogłoby być ciekawie.
-Jesteś przerażający. Nie chce być nauczycielem tylko dlatego, że mógłbym codziennie spotykać młode, niepełnoletnie dziewczyny. Jeżeli bym tak chciał, to zostałbym barmanem w jakimś znanym klubie. A ty tylko o jednym myślisz.
-A o czym mam niby myśleć. Mam 17 lat i chcę się cieszyć życiem, swoją młodością. Przecież nie będę szukał teraz dziewczyny, z którą się kiedyś ożenię. Jeszcze mam czas. Teraz liczą się tylko dziewczyny.

Ależ z tego Liama dupek. Zachowuję się tak samo jak moi byli przyjaciele. Dziewczyny, imprezy. Ale bym się śmiał, gdyby okazało się, że Liam wpadł z jakąś dziewczyną. Ale by było. Oj, współczułbym temu dzieciakowi. Liam na pewno nie byłby dobrym ojcem. Pewnie od razu rzuciłby tę dziewczynę i powiedziałby jej, że to już nie jego sprawa.
********
Ostatni dzień u mojego ojca strasznie szybko zleciał. Nim zauważyłem, a już siedziałem w autobusie. Znów ta okropna podróż. Jak ja tego nie cierpię. Na szczęście mogłem w końcu napisać do mojej przyjaciółki Eleonor. Ale czy ja mogę ją nazywać przyjaciółką? Nie mam pojęcia co jest między nami. Niby się jeszcze nie całowaliśmy, ale przecież ja widzę jak ona patrzy na mnie. Jak się rumieni, gdy się do niej uśmiecham. Strasznie uroczo wygląda z zaróżowionymi policzkami.

Od Louisa.
Witaj. Co tam u ciebie słychać?
U mnie straszne nudy. Właśnie wracam
do domu. Przepraszam, że tak długo
się nie odzywałem, ale bałem się, że mój „brat”
może to odczytać. Będę za jakieś dwie godziny,
więc możemy się dziś jeszcze spotkać.
Przesyłam buziaczki xxx
Długo nie musiałem czekać na odpowiedź:

Od Eleonor.
Cześć. Strasznie się cieszę, że dziś cię zobaczę.
Może podejdę na przystanek autobusowy.
Do zobaczenia przystojniaku.
Xxx.
Gdy przeczytałem słowo: przystojniaku, prawie się zadławiłem powietrzem. Może faktycznie jesteśmy parą. Mam nadzieję, że tak. Naprawdę coś do niej czuje. Najgorsze jest w tym to, że sam nie wiem co to jest. Zauroczenie?

Po szybach zaczęły powoli spływać kropelki deszczu. Wyglądało to, jak taniec. Każda z nich chciała znaleźć sobie parę, aby razem móc przebyć drogę. Nie wiem czemu,ale nagle pomyślałem o życiu. Jest ono strasznie podobne do tych niewielkich kropel deszczu. My ludzie też szukamy partnera, z którym mamy zamiar spędzić resztę swojego życia. Chcemy z nim przejść przez wiele pięknych chwil, które odcisną piętno w naszym jakże krótkim życiu.

Nim się obejrzałem, a już wjeżdżałem na przystanek. Z okna widziałem czekającą na mnie dziewczynę. Stała pod dachem, ponieważ pada deszcz. Eleonor wyglądała uroczo. Na jej włosach można było zauważyć malutkie kropelki życiodajnej wody. Chciałbym ją mocno uścisnąć. Sprawić, aby zapomniała o bożym świecie. Nagle pomyślałem o osobie mającej piękne, brązowe loczki, które lekko zasłaniały szmaragdowe oczy. Może Eleonor tak naprawdę nie jest tą osobą, którą chciałbym przytulać, całować. Czemu nie mogę być wdzięczy Bogu za to, że na drodze mojego życia stanęła Eleonor? Naprawdę chciałbym się z tego cieszyć, ale zawsze jest jakieś ale. Jedni kochają osoby, które nie zasługują na ich miłość. Inni darzą uczucie osób, którzy niestety nie odwzajemniają tego niezwykłego uczucia . Już się przyzwyczaiłem do tego, że moje życie zawsze musi iść pod górę. Taki jest już mój los. Przynajmniej poznałem tą niezwykłą osobę i mogę na nią ukradkiem patrzyć, ponieważ jestem pewien, że ta osoba nie darzy mnie tym samym uczuciem. Chciałbym aby to się zmieniło.

Autobus się zatrzymał. Niezdarnie wyszedłem z niego. Miałem ogromną torbę, więc to był nie mały problem. Na szczęście szybko sobie z nim poradziłem. Nawet nie zdążyłem wyjść z tłumu, gdy na swoim policzku poczułem czyjeś usta.

-Strasznie za tobą tęskniłam. Mam nadzieję, że masz chwilkę. Może pójdziemy do naszej kawiarni?
-Ja też strasznie za tobą tęskniłem. Cały czas o tobie myślałem. Wiesz co, mam chwilkę wolnego, więc z chęcią.

Torbę przewiesiłem sobie przez ramię, a palce drugiej ręki splotłem z palcami mojej przyjaciółki. Już po kwadransie siedzieliśmy w kawiarni pijąc gorącą czekoladę oraz zajadając się pyszną szarlotką.

Po zjedzeniu ciastka oraz wypiciu gorącej czekolady, powoli zaczęliśmy zbierać się do wyjścia. Niestety wstając potrąciłem kelnera, który niósł gorącą kawę. Zostałem nią poparzony. To było okropne. Na dodatek usłyszałem śmiech osoby, którą naprawdę polubiłem. Odwróciłem się w tamtą stronę, ale dostrzegłem tylko loczki osoby wychodzącej z lokalu.

czwartek, 24 stycznia 2013

Third



-Oto wasze sprawdziany. Niestety muszę powiedzieć, że poszły fatalnie. Tylko jedna osoba dostała 5. Tym szczęściarzem jest pan Tomlinson. Gratuluję. Mam nadzieję, że wytłumaczysz reszcie klasy przerabiany materiał, ponieważ ja nie mam już do nich siły. Proszę podejdź do tablicy.

Powoli podszedłem do tablicy. Co on sobie wyobraża. Ja mam tłumaczyć tym matołom matematykę. Chyba go pogięło. Przecież ja nie umiem tłumaczyć. A poza tym teraz wyjdę na kujona. Masakra. Kurdę mogłem napisać na 3 a nie na 5. Teraz ci wszyscy ludzie będą się ze mnie naśmiewali tak jak z Niallem.

Niall jest uroczym blondynem pochodzącym z Irlandii. Ostatnio jak odezwał się na biologi klan Zayna zaczął się z niego śmiać. Zaczęli go wyzywać od gejów, ponieważ dobrze odpowiedział na pytanie pani Smith. No kurczę to, że wiedział jakie są choroby układu pokarmowego nie klasyfikuje go do gejów. Na pewno jest to miły człowiek, który po prostu lubi biologie. Może nawet wiąże swą przyszłość z tą dziedziną. Wiem, że nigdy z nim nawet nie zamieniłem słowa, ale to nie musi oznaczać, że go nie lubię. Po prostu nigdy nie mieliśmy okazji ze sobą porozmawiać. Tylko tyle. Może w najbliższej przyszłości to się zmieni. Mam taką nadzieję. Widzę, jak cała klasa go izoluje, ponieważ tak powiedział Zayn. Ale z niego dupek. Coś mi się wydaje, że ja też dołączę do jego czarnej listy, na której już jest wypisane imię Irlandczyka.

Jako,że matma jest moją ostatnią lekcją, ruszyłem w stronę szafek. Jak dobrze,że dzisiejsze lekcje się już skończy. Gdy byłem przy tablicy nie obeszło się bez głupich docinek ze strony Zayna. Niestety zareagował na to nauczyciel, który wysłał go do tablicy. Musiałem mu tłumaczyć ten beznadziejny temat. Okazał się wielkim tępakiem, ponieważ nawet najłatwiejsze przykłady nie umiał rozwiązać. Tłumaczyłem mu to dobre pół godziny, a on nic nie zrozumiał. Masakra. No cóż może matma nie jest jego mocną stroną, ale co niby nią jest. Angielski- nie, chemia- na pewno nie. Chyba nic. Sport- możliwe, że tak. Z tego co słyszałem, jest gwiazdą naszej szkolnej drużyny futbolowej.
Wychodząc ze szkoły usłyszałem śmiechy. Gdy się obróciłem, zobaczyłem idącego Nialla. Za nim stał Zayn z kolegami. Śmiali się z blondyna. Nawet nie wiem dlaczego, ale oni już tacy są. Z tego sprawdzianu Irlandczyk dostał 1. Wydaje mi się, że właśnie dlatego, że nie poszło mu najlepiej na tym teście, się z niego śmieją. Ale z nich debile. Przecież oni tez dostali po jedynkach.

Poczekałem, aż Niall podejdzie do mnie. Gdy już miał mnie wyminąć złapałem go za kurtkę.
-Niall. Cześć. Mam na imię Louis.
-Cześć.
-Wiesz co, właśnie idę do pobliskiej kawiarni z koleżanką. Może pójdziesz z nami. Co ty na to?
-Nie wiem. Czemu mi tak nagle proponujesz kawę. A już wiem, słyszałeś to co mówił Zayn. Pewnie też chcesz się ze mnie ponabijać. Wiesz myślę, że nie.
- Ale ja nie chcę się z ciebie nabijać. Obiecuję. Nie znam prawie nikogo w tej szkole oprócz Eleonor. Pomyślałem sobie, że z chęcią poznam pewnego blondyna pochodzącego z Irlandii.

Okazało się, że Niall jest naprawdę miłym chłopakiem. Mamy bardzo dużo wspólnych zainteresować. Kocha Manchester United, muzykę oraz komedie. Jest niezwykłym człowiekiem. Może kiedyś zostaniemy przyjaciółmi. Mam taką nadzieję. Póki co dowiedziałem się, że mieszka dwa domu dalej ode mnie, więc juto razem pójdziemy do szkoły, jeżeli dobrze pójdzie to może nawet razem usiądziemy w ławce. Póki co mam mu wytłumaczyć matematykę, ponieważ chciałby poprawić tą jedynkę. Przy okazji pomogę też Eleonor. Ona niestety dostała jedynkę. Strasznie się załamała, ponieważ jeżeli dowiedzą się o tym jej rodzice to będzie naprawdę nie dobrze. Jest to jej pierwsza pała więc jest strasznie zmartwiona. Stwierdziła, że musi to poprawić, bo inaczej nigdy więcej już nie wyjdzie z domu. Jej ton głosu mówi, że nie żartuje.

Do domu wróciłem około szóstej. Moja mama była strasznie na mnie zła. Obiecałem jej, że wrócę zaraz po szkole, ale sobie niestety o tym zapomniałem. Jak przystało na kobietę pracującą w służbie zdrowia, strasznie się wystraszyła. Podobno miała już dzwonić do pobliskich szpitali, aby sprawdzić czy się czasami w nich nie znajduję, czy czasami nie miałem wypadku. Kocham ją, ale żeby od razu się tak zamartwiać. Spóźniłem się tylko o trzy godziny. Przecież to nie jest wcale tak długo. Oczywiście przeprosiłem ją i obiecałem, że to się już nigdy nie powtórzy. Wybaczyła mi. Za karę musiałem pomóc siostrom w nauce.
Mama znów poszła do pracy. Wiem, że chce aby nam się wspaniale żyło, abyśmy mieli wszystko czego potrzebujemy, ale ona nie musi tyle pracować. Wiem, że jest jej ciężko. Chciałbym jej jakoś pomóc ale nie wiem jak. A może by tak pójść do mojej i Eleonor ulubionej kawiarni i wypytać się czy nie potrzebują jakiejś osoby do pomocy. Mógłbym pracować w weekendy. Przynajmniej miałbym pieniądze na własne wydatki. Nie musiałbym ciągle pożyczać je na randki z El. Chyba pójdę się jutro ich o to spytać. Mogłoby być nawet fajnie. Może nie zarabiałbym dużo, ale ja nie mam aż tak wielkie potrzeby. Mógłbym pozbierać pieniądze na samochód. No tak, ja nawet nie mam prawo jazdy. To chyba też powinienem zapisać się na kurs nauki jazdy.

*************
Moim pierwszym klientem była Eleonor. Z uśmiechem podszedłem do jej stolika.
-Witaj ślicznotko. Mógłbym już przyjąć zamówienie?
-Oczywiście przystojniaku. Poproszę herbatę owocową oraz sernik.
-Zaraz ci przyniosę.

Okazało się, że mam strasznego szefa. Jest okropny. Co chwilę się o coś czepiał. A to mu się nie podobało to, że jakaś kobieta nie została jeszcze obsłużona. A to o to, że nie pozbierałem brudnych naczyń ze stolika. No i oczywiście o to, że rozmawiałem chwilę z Eleonor. Strasznie z niego tyran. Ciągle mówił mi:”Louis tam jest jeszcze brudno. Pośpiesz się. Ten klient czeka już trzy minuta na zamówienie. Rusz ten tłusty tyłek”. Nie pisałem się na coś takiego. Miało być fajnie, a tu taki tyran, który lubi się pośmiać z moich „okrągłych” pośladków. Czego się nie robi dla pieniędzy. Na szczęście mam tylko przychodzić trzy razy w tygodniu: popołudniami w środę i piątek oraz od rana w sobotę. Może jakoś to przeżyje. W pozostałe dni mam opiekować się moimi kochanymi siostrzyczkami.

Gdy mama usłyszała, że zamierzam już pracować w kawiarni, strasznie się na mnie wydarła. Jak to możliwe, że jej już dorosły syn chce pracować. Przecież nic mu nie brakuje, no więc poco ma być popychadłem w jakiejś kawiarence. Próbowałem jej wytłumaczyć, że chciałbym sam zapracować na samochód. Wyśmiała mnie i powiedziała: „Ty nawet nie masz prawa jazdy. A zresztą rób sobie co chcesz”. Jak powiedziała tak też postąpiłem.

Może to nie jest wymarzona praca, ale od czegoś trzeba wreszcie zacząć. Innych rodzice mają własne firmy więc ich pociechy w nich pracują. Moja mama jest pielęgniarką,a mnie nie ciągnie do medycyny, więc nie ma możliwości, ze będę z nią w przyszłości pracował.

A co do mojego taty to nawet nie wiem gdzie się podziewa. Ostatnio, jak pisał, był w Glasgow. Podobno już nie pije i chce założyć rodzinę. Nawet podobno z kimś się spotyka. Ta kobieta musi być naprawdę zdesperowane, jeżeli chce mieszkać z takim facetem. Podobno pracuje w jakiejś firmie. Ciekawe co tam robi? Pewnie robi za kolesia od kawy. Przynieś mi to i tamto. Można powiedzieć, że mamy podobną pracę. On i ja robimy za chłopców na posyłki. Myślałem, że nigdy nie będę podobny do ojca. Jak bardzo się miliłem. Mama ciągle mi powtarza, że strasznie przypominam jej ojca. Musi być to dla niej bardzo ciężkie, ponieważ on ją tak bardzo skrzywdził. Nie tylko ją, mnie też i Lottie, Fizzy oraz Daisy i Phoebe. Wciąż się zastanawiam dlaczego on nam to zrobił. Dlaczego był dla nas taki zły. Wiem, że alkoholizm to choroba, ale chyba można jakoś nad tym zapanować. Z tego co słyszałem strasznie się zmieniał dla jakiejś kobiety. Jeszcze chwila i pewnie przyjedzie do nas z nią, aby nam powiedzieć, że planują wesele. Mogę się o to nawet założyć. Mam wielką nadzieję, że ta kobieta wie co robi i że ojciec nie zniszczy jej życie tak jak mojej mamie oraz mnie i siostrom. Naprawdę życzę mu jak najlepiej, ale dla mnie jest to dość trudna i niezręczna sytuacja

środa, 16 stycznia 2013

Second


Kolejne dni strasznie szybko przemijały. Nim się zorientowałem była już połowa września. W szkole nie było aż tak źle. Dużo nauki. Nauczyciele okazali się fajni. Wciąż jedyną znajomą z klasy była Eleonor, ale to mi nie przeszkadza. Nie ważna jest ilość, ale jakość. Jest naprawdę wspaniała. Codziennie po szkole idziemy do kawiarni na kawę i dużo ze sobą rozmawiamy. Pomaga mi nawet w biologi, a ja odpłacam jej się korkami z matmy. Nawet najłatwiejsze zadania sprawiają jej kłopot, ale nie musi być ze wszystkich przedmiotów dobra.

W domu wciąż opiekowałem się moimi siostrzyczkami, które często miewały problemy z matmą, albo angielskim. Z uśmiechem na twarzy tłumaczyłem im mnożenie lub dzielenie. Jak ja to lubię. W takich chwilach czuje się potrzebny. Wiem, że kochają mnie, ale z drugiej strony widzę, jak się o mnie martwią. Wciąż bliźniaczki chcą się do mnie przytulać, ponieważ twierdzą, że jestem smutny. Opieka nad nimi sprawia mi wielką radość.

Moje siostry już znalazły sobie nowych kolegów. Jak one szybko się odnalazły w nowej szkole. Lottie już ma chłopaka. Ja nie wiem, jak ona to robi. Ja wciąż jestem odtrącanych od kolegów z klasy,a one już odnalazły przyjaciółki. Czemu życie jest tak bardzo niesprawiedliwe. Gdybym chociaż był chłopakiem, który żyje teraźniejszością, a nie ciągle marzy. Wiem, że nigdy nim nie będę. Młodzież w moim wieku martwi się o to, że nie wiedzą, na którą imprezę się udać. Ja nigdy nie miałem takich problemów i myślę, że ich nie będę miał. Zawsze byłem typem tych chłopaków, którzy piątek wolą spędzić z rodziną, podczas oglądania wspólnie filmu lub przy dobrej książce.

**************
Za pół godziny mam spotkać się z Eleonor. Umówiliśmy się do kina. Nie wiem, czy mogę to nazwać randką, ale mam nadzieje, że będzie to miło spędzony czas. Zawsze się świetnie bawię z nią. Jest niezwykła. Potrafi mnie rozśmieszyć nawet najgłupszym kawałem. Nigdy nie miałem takiego kontaktu z dziewczyną. Ogólnie nigdy nikogo tak nie polubiłem. Znów przypomniałem sobie moich dawnych kolegów. Tak bardzo się oni różnili od tej dziewczyny. Nigdy nie pytali się o moje samopoczucie. Dla nich liczyły się tylko dziewczyny. Codziennie chwalili się nowymi „zdobyczami”. Jak oni mogli tak mówić o dziewczynach? Przecież one też mają uczucie, nie są przedmiotami, które można najpierw wykorzystać a później opuścić. Dziewczyny, z którymi się przespali nie można było policzyć. Sami nawet nie wiedzieli z iloma się spotykali. Teraz wiem, że są oni pustymi bałwanami. Dawniej ich podziwiałem, ale teraz już tak nie uważam. Oni je po prostu wykorzystywali, a potem pozostawiali. Zachowują się jak zwierzęta.

Zacząłem się szykować do wyjścia. Z dobrą godzinę spędziłem w łazience. Na początku wziąłem prysznic. Następnie wysuszyłem włosy, które potem ułożyłem na żelu( nigdy do tej pory tak nie robiłem). Gdy tylko wyszedłem z łazienki moja mama zaczęła się śmiać. Od razu zaczęła mówić do moich sióstr, że idę na randkę. Mina Lottie była nie do opisania. Nigdy nie widziałem ją tak zaskoczoną. Czyżbym nie mógł chodzić na randki, jeżeli w ogóle można to tak nazwać. Widocznie nie.

Spotkaliśmy się pod kinem. Moja najlepsza przyjaciółka wygląda bajecznie. Ubrała się w prześliczną sukienkę, która leżała na niej wspaniale. Idealnie podkreślała jej figurę . Po przywitaniu ruszyliśmy do budynku. Zakupiliśmy bilety oraz popcorn. Następnie poszliśmy do sali, w której miał odbyć się seans.

Okazało się, że wybraliśmy się na horror. Eleonor strasznie się bała więc ją przytuliłem. Teraz siedzi wtulona w mój tors i pomimo tego, że sceny są naprawdę drastyczne, ona uśmiecha się. Mógłbym trwać w takiej pozie całe moje życie, tylko, że chciałbym aby ktoś inny zajął miejsce mojej przyjaciółki. O czym ja myślę w takiej sytuacji. Obok mnie siedzi jedna z najładniejszych dziewczyn z mojej szkoły, a ja nie potrafię się z tego cieszyć. Oj Tomlinson, ale z ciebie dupek. Ciesz się życiem, a nie fantazjuj o osobach, do których nawet się nie odezwiesz. Przecież wiesz, że nawet ta osoba na ciebie nie spojrzy. No cóż, takie jest już moje życie.

El przysunęła się do mnie. Można powiedzieć, że leżała na mnie. Nie powiem jest to miłe uczucie, no ale nie w miejscu publicznym. Wiem, że jest ciemno i nikt nas nie zobaczy, ale to jest krępujące. Powoli przysunęła swoją twarz do mojej. Leciutko pocałowała mnie w policzek. Ten „pocałunek” trwał nieznacznie dłużej niż pocałunek między przyjaciółmi.
Po seansie poszliśmy jeszcze na lody. Jak zawsze były przepyszne. Całą buzie miałem umazaną lodami śmietankowymi. Musiałem strasznie wyglądać. Eleonor cały czas się ze mnie śmiała.

Chcąc mnie „wyczyścić” pochyliła się w moją stronę i wytarła mi chusteczką twarz. Myślałem, że mnie pocałuje, ale do tego nie doszło. Trochę szkoda, bo na pewno byłoby to strasznie miłe.

Odprowadziłem ją do domu. Eleonor mieszka w bardzo dużej willi. O boże co ja bym dał, aby kiedyś zamieszkać w takim miejscu. Na pożegnanie pocałowałem ją delikatnie w policzek. Zauważyłem, że na jej idealne policzki wyszedł różowy rumieniec. Wyglądała prześlicznie. Nigdy w swoim życiu nie spotkałem takiej dziewczyny.

**********
Po powrocie do domu poszedłem się uczyć. Jutro mam kartkówkę z matematyki. Mam cichą nadzieję, że napiszę ją na 5. Jest to przedmiot, który o dziwo rozumiem. Większość kolegów z klasy mówi, że matematyka to dzieło szatana. Ja tak nie twierdzę. Może i jest nudna, może nie wiąże z nią przyszłości, ale ją toleruje. Jeżeli miałbym zostać nauczycielem, to uczyłbym angielskiego albo muzyki.

Nigdy nie mówiłem, że się interesuję muzyką, ale tak jest. Nawet sam próbowałem nauczyć się grać na gitarze. Strasznie źle to mi wychodzi. Najwyraźniej nie mam do tego talentu, a może po prostu potrzebuję osoby, która mnie nauczy na niej grać. Chyba muszę popytać w szkole, czy ktoś nie grywa na gitarze. Byłoby wspaniale móc zagrać coś samemu.

Muzyka jest dla mnie bardzo ważna. Gdy mam zły humor wiem, że mi go poprawi. Niektóre piosenki sprawiają, że odpływam do innego świata, w którym nie ma problemów, w którym liczę się tylko ja. Wszystkie problemy przestają być ważne, znikają. Gdy słucham ich, staję się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Nieraz słyszę jak moja mama krzyczy, abym ściszył to „cholerstwo”, bo ani ona ani nasi sąsiedzi nie chce tego słuchać. Wciąż powtarza, że przez to słuchanie już za niedługo będę miał problemy ze słuchem. Przecież ona nie jest lekarzem. Jest tylko pielęgniarką, a nie laryngologiem. Czemu wciąż mi mówi co mam robić, a co nie. Nie jestem jakimś idiotą, który upije się i zrobi jakiejś dziewczynie dziecko. Za kogo ona mnie uważa, jestem już na tyle odpowiedzialny , że bez problemu poradzę sobie w dorosłym życiu. Przecież nie pójdę z pierwszą dziewczyną do łóżka, ponieważ jest to w ogóle nie w moim stylu. Jestem chłopakiem, który zawsze przed podjęciem jakiejś decyzji wcześniej zastanawia się nad tym cały tydzień. Zagadać czy nie? Ile razy już to przeżywałem. Zawsze kończyło się tak samo- na pewno mnie nie lubi więc dam sobie z nią spokój.

Włączyłem sobie muzykę i zacząłem słuchać jednej z moich ulubionych piosenek. Paradise.

Kiedy była jeszcze dziewczynką,
Spodziewała się takiego świata.
Ale on wymknął się jej z rąk,
Więc uciekała w sny.
I śniła o raju, raju, raju
Raju, raju, raju
Raju, raju, raju
Za każdym razem, gdy zamykała oczy.

Kiedy była jeszcze dziewczynką,
Spodziewała się takiego świata.
Ale on wymknął się jej z rąk,
Więc musiała zaciskać zęby.
Życie się toczy i robi się coraz cięższe.
Po trupach dąży się do celu.
Każda łza jest jak wodospad.
Tej nocy, tej burzliwej nocy, ona zamknęła oczy.
Tej nocy, tej burzliwej nocy, odleciała.

I śniła o
Raju, raju, raju
Raju, raju, raju
Raju, raju, raju

Śniła o
Raju, raju, raju
Raju, raju, raju
Raju, raju, raju


La la la la la la la la la la la la la
Więc leżąc pod burzliwym niebem,
Powiedziała: " Wiem, że słońce musi zajść, by znów wzejść".

To mógł być
Raj, raj, raj
Raj, raj, raj
Raj, raj, raj
Zasnąłem myśląc o moim własnym raju, w którym będę mieszkał z taką jedną osobą, którą bardzo lubię.

wtorek, 8 stycznia 2013

First



Jest już dwadzieścia po siódmej. Zaspałem. Szybkim krokiem wszedłem do łazienki. Poranna toaleta, fryzura. Nawet nie zdążę zjeść śniadanie. Moja mama chyba mnie zabije. Przy stole siedzą już moje siostry, które zajadają płatki z mlekiem. Chwyciłem kanapkę i wybiegłem z domu. Szybkim krokiem ruszyłem do szkoły. Nie wypada drugiego dnia spóźnić się do szkoły.
Przy szkole dopiero zwolniłem. Jest za 5 ósma. Okej może się nie spóźnię. Gdzie jest ta cholerna szatnia? No tak Eleonor wczoraj nie pokazała mi gdzie ona się mieści. No to fajnie.

-Mogę ci w czymś pomóc?
-Gdzie jest szatnia.
-Chodź za mną, zaraz ci ją pokarzę.

Brunetka zaprowadziła mnie do szatni. Pokazała mi, która szafka jest moja. Uśmiechem podziękowałem jej. Można powiedzieć, że była ładna. Widać było, że spodobałem się jej, ponieważ ciągle się na mnie patrzyła. Czy one nie mogą zrozumieć, że w tej chwili nie chcę się z nikim spotykać. Może życie jest straszne. Jeszcze do niedawna chciałem, aby dziewczyny zwracały na mnie uwagę, ale to się już zmieniło. Nie moja wina.
Zadzwonił dzwonek. Biologia. Jak ja nie cierpię tego przedmiotu. Po co mi jakaś genetyka, czy choćby choroby układu oddechowego. Jak ja tego nie lubię. Usiadłem w ostatniej ławce. Prze de mną usiadły dwie dziewczyny. Do sali weszła młoda kobieta. Może nie będzie bardzo wymagając. Chodź wątpię w to.

Na samym końcu do sali wszedł Harry. Usiadł w pierwszej ławce z jakąś blondynką. Trochę smutno mi się zrobiło, ponieważ myślałem, że może znów ze mną usiądzie. Niestety znów się myliłem.

Nauczycielka zaczęła opowiadać o wymaganiach oraz o programie nauczania. Jednym słowem nuda. Nienawidzę początku roku szkolnego. Może gdybym był w starej szkole było by inaczej. Tam przynajmniej znałem kilka osób, z którymi miałem nawet dobry kontakt. Wszystko się skomplikowało, gdy mama mi powiedziała, że się wyprowadzamy. N a początku byłem strasznie na nią zły, ale teraz myślę, że to nie musi takie być. Co z tego, że nikogo tutaj nie znam. Liczy się to, że nikt nic nie wie o mnie. To jest teraz dla mnie najważniejsze. To co działo się w tamtej szkole, zostaje w jej murach. Teraz mogę wszystko zacząć od nowa.
***********
Nareszcie dzwonek. Dzięki bogu mogę już iść do domu. Dzisiejszy dzień był okropny. Nauczyciele są strasznie wymagający. Już jutro mam pierwszą kartkówkę z matematyki. Na pewno pójdzie mi dobrze, ponieważ matma jest moim ulubionym przedmiotem, a z tego co słyszałem ma być ona powtórką z poprzednich lat. Jednym słowem pestka.
Wychodząc z klasy podeszła do mnie Eleonor. Zapytałam mnie, czy nie miałbym ochoty pójść z nią na herbatę do pobliskiej kawiarenki. Zgodziłem się. Ruszyliśmy w stronę parku. Całą drogę rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Eleonor to naprawdę miła dziewczyna. Do tego jest strasznie inteligentna i w ogóle piękna. Myślę, że może kiedyś zostaniemy przyjaciółmi. Jako jedyna z mojej nowej klasy dzisiaj się do mnie odezwała. Poczułem się trochę niechciany. Wiem, że wszyscy się już dobrze znają, ale to nie oznacza, że muszą mnie izolować. Przecież nie jestem jakimś kosmitą.

Z zamyślenia wyrwało mnie pytanie Eleonor.
-A tak właściwie to skąd tutaj przyjechałeś?
-Do tej pory mieszkałem w Doncaser, ale moja mama dostała propozycję pracy w tym mieście, więc tutaj się przeprowadziliśmy.
-No to współczuję ci. Musiałeś przeprowadzić się z miasta, w którym miałeś przyjaciół, dziewczynę. Ja nigdy na szczęście nie byłam w takiej sytuacji.
-Nie jest aż tak źle. Mogło być gorzej. Istnieją telefony komórkowe oraz twitter więc spokojnie mogę się z nimi kontaktować.
-Na pewno strasznie tęsknisz za nimi?
-Strasznie. Możemy o tym nie mówić.
-Oczywiście.

Popołudnie strasznie szybko zleciało. Przesiedzieliśmy z El w kawiarni dobre dwie godziny. Czas z nią spędzony był za krótki. Obiecaliśmy sobie, że jutro po szkole też tutaj przyjdziemy.

Dowiedziałem się o niej wiele rzeczy. Jest jedynaczką. Ma kotka o imieniu Daisy oraz 2 ryby. Kocha zwierzęta. W przyszłości chce zostać prawnikiem. Mieszka niedaleko mnie w dużej willi z basem i kortem tenisowym. W połowie jest hiszpanką. Jej mama pochodzi z Madrytu. Wciąż narzekała na to, że nie odziedziczyła po niej kręcone, czarne włosy oraz brązowe oczy.
************
Wchodząc do domu usłyszałem okropne wrzaski. No tak, przecież mam cztery siostry: Lottie, Fizzy oraz bliźniaczki Daisy i Phoebe. Nigdy nie widziałem bardziej nieznośnie dziewczyny. Ciągle się o coś kłócą. Jak nie o lalki to o bajkę, którą mają obejrzeć. Masakra, ale mimo to je bardzo mocno kocham.

-O Louis już wróciłeś. Jak tam w szkole?- Kurczę, jak ja nie lubię takich pytań. A jak niby miało być. Nauka, nauka i jeszcze raz nauka.
-Nie było aż tak źle. Mogło być gorzej.
-To dobrze. Ja idę zaraz do pracy. Zaopiekuj się siostrami. Możesz coś ugotować. Pa
-Do zobaczenia.

Kolejne popołudnie zapowiada się nudno. Ja i cztery siostry. Super. Czy mam do mamy żal? Chyba nie. Ja też na jej miejscu odszedłbym od takiego męża. Wiem, że to wszystko przez tą chorobę. Alkoholizm zmienia ludzi. Dla nich najważniejsza jest wódka a nie najbliższa rodzina. Wiele nocy zastanawiałem się ile jeszcze moja mama z nim wytrzyma. Rok, dwa? Po całych trzech latach opuściła moje rodzinne miasto Doncaser i przeprowadziła się tutaj. Teraz dużo pracuje, aby wyżywić sześcioosobową rodzinę. Wiem, że chce dla nas jak najlepiej, ale to wszystko mnie przerasta. Od 7 do 15 szkoła, a potem opieka nad rodzeństwem.

Z uśmiechem podszedłem do sióstr.
-No to pora na odrabianie zadań domowych- usłyszałem jęki-. Wiem, że tego nie lubicie. Zresztą ja też, ale trzeba mieć jakieś wykształcenie, więc do roboty. Zaczniemy od matmy czy angielskiego.
-Anglik- chórem odpowiedziały.

Ruszyliśmy do kuchni. Po kolei wyciągaliśmy książki. Bliźniaczki miały przeczytać tekst,Fizzy miała zrobić ćwiczenia, a Lottie opisać swoje wakacje. Ja znów miałem jakiś głupi teks do przeczytania oraz napisać streszczenie jakiegoś mitu. Zaczyna się harówka.
Po dwóch godzinach odeszliśmy od stołu, jednym słowem koniec zadań. Była już godzina 20 więc poszliśmy zrobić sobie coś do jedzenia. Właściwie to tylko ja robiłem kanapki, ponieważ dziewczynki poszły oglądać telewizor. Jak ja je kocham. Nie wiem co bym zrobił, gdyby ich nie było. Chyba nie dałbym sobie wtedy rady ze swoim życiem. To tylko i wyłącznie dla nich jeszcze żyję. Nieraz miałem myśli samobójcze, ale wiem, że one nigdy by przez coś tak traumatycznego nie przeszły. Byłem dla nich starszym bratem, do którego ze wszystkimi problemami mogły przyjść. Ostatnio zastępuje im też tatę, chodź wiem, że chciałyby takiego prawdziwego ojca, który wieczorami czytałby im książki. Nigdy nim nie będę. Mam tylko 18 lat. Moje życie jest przepełnione smutkiem. Tylko one trzymają mnie przy życiu.


czwartek, 3 stycznia 2013

Prologue



Nadszedł ten dzień. Nowe miasto,nowa szkoła. Nieznane twarze przechodzą obok mnie nie zwracając na mnie uwagi. Może to i dobrze. Wciąż przez moją głowę przepływają niemiłe wspomnienia, które są związane z moją wcześniejsza szkołą. Cieszę się z tego, że moja mama dostała pracę w tym mieście, ponieważ nie będę musiał oglądać tych wszystkich „moich przyjaciół ”, którzy ostatnio się ode mnie odwrócili.

Idę po korytarzu pełnym ludzi w moim wieku. Dziewczyna z różowymi włosami uśmiechnęła się do mnie. Dalej jakaś blondynka posłała mi perskie oczko. Nigdy nie uważałem, że jestem strasznie przystojny, a tu ledwo wszedłem do szkoły, a połowa płci przeciwnej prawie się na mnie rzuciła. Większość z nich chce zwrócić swoją uwagę na mnie. Nie wiem dlaczego? Jestem ubrany tylko w czerwone rurki i bluzkę w czarno-białe paski. Nic niezwykłego.
Zadzwonił dzwonek. Czas ruszyć na spotkanie z nowym wychowawcą. Z tego co zauważyłem większość osób już się zna, tylko ja stoję na uboczu. Powoli podchodzi do nas nauczycielka. Ma ona około czterdziestki. Gdy weszliśmy do klasy zaczęła o sobie opowiadać.

-Witam wszystkich w nowym roku szkolnym. Dla tych, którzy nie znają mnie mam na imię Dorothy Jones oraz uczę języka angielskiego, więc dużo czasu razem spędzimy. Do waszej klasy doszedł nowy chłopak. Ma na imię Louis Tomlinson. Mam nadzieję, że miło przyjmiecie nowego kolegę. Może ktoś chciałby oprowadzić go po naszej szkole.
Wiele dziewczyn podniosło ręce do góry. Wśród nich była blondynka, którą wcześniej poznałem.

-Eleonor może ty oprowadzisz naszego nowego ucznia. Dobrze chciałabym wam teraz powiedzieć kilka rzeczy na wstępie. Zaraz wam rozdam nowy plan lekcji. Na pewno zauważycie, że od tej pory matematyki będzie was uczył pan Moris.
Już po chwili wyłączyłem się i nie słuchałem pani Jones. Spojrzałem w stronę Eleonor- dziewczyny, która miała pokazać mi szkołę. Wydaje się być miła. Zauważyła, że jej się przyglądam. Posłała mi uśmiech. Odwzajemniłem go. Już po chwili zobaczyłem, jak na jej blade policzki wkrada się rumieniec.

Nagle do klasy wparował chłopak. Przyjrzałem mu się uważnie. Miał kręcone włosy oraz piękne, zielone oczy. Przeprosił naszą wychowawczynię oraz powoli podszedł do mojej ławki. Jako jedyny siedziałem sam, więc obok mnie było do tej pory wolne miejsce. Przysiadł się do mnie. Szeptem powiedział mi, że ma na imię Harry i posłał mi nieśmiały uśmiech.